Czy oszczedzacie i jak?

Zaczęty przez mayagaramond, 17 Lis 2008, 14:46:29

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

ddu

#600
hm. właśnie o to chodzi, że większość zakupów robi teraz on, ja płacę właściwie tylko za czynsz i swój tel. no i za kocie jedzenie i żwirek.  tak to ustawiłam, pokombinowałam, po prostu ja nie mam premii, a on ma i je "rozpieprza". wkurzało mnie to, ale staram się odpuścić

Dodany tekst: 02 Lut 2011, 22:43:50

tzn. ja wolałabym, żeby ta kasa np. została na wakacje, bo nie byliśmy 3 lata. albo na czarną godzinę. no ale on nie umie oszczędzać, a ja nie chcę sama oszczędzać, żeby być pokrzywdzona
więc odkładam sobie na moje przyjemności
może nie jest to dojrzałe, ale na razie nie mam pomysłu, jak to zmienić

rudasekawf

Hejo u nas od poczatku jak się wyprowadzilismy przed ślubem jeszcze sprawa była postawiona jasno. Założyliśmy wspólne konto, na które przychodzą wszystkie wpływy. Najpierw płacimy wszystkie oplaty a potem razem planujemy co z resztą. Np. ostatnio M. chciał kupić bilet na Hungaroring (wyścig f1) bilet 850 zł :/ nie rozumiem tego co prawda, ale uzgodniliśmy, że jak starczy pieniążków to kupimy. Starczyło i jedzie. Za to ja powiedziałam, że chcę iść na kurs oligofrenopedagogiki, który kosztuje 1600 zł. I dokładnie tak samo, odkładamy pieniążki, żeby za kurs zapłacić. Dla nas takie rozwązanie jest idealne:)

rilla

ja was podziwiam, my ciągle tylko odkładamy. Mój maz stan się maniakime. Wszystko co jest jakims bonusem, co uda nam sie odłozyc z miesiecznych wydatkow leci w 50% na konto oszczednosciowe, w 50% na gielde. Ostatnio maz ma szczescie i kasa rosnie (chociaz to sa i tak smieszne pieniadze). Mamy tyle kredytów (mieszkanie, samochód,kredyt studencki), że nie byłabym w stanie robić sobie jakieś przyjemności. Jak wszystko spłacimy to sobie chyba kupie płaszcz:) czyli za 18 lat:D

konwalia

Cytat: rilla w 03 Lut 2011, 07:51:16my ciągle tylko odkładamy
rilla ja oszczędzam, żeby wydać ;)
mam niestety takie doświadczenie, że życie jest krótkie i szybko ucieka

chciałabym mieć bufor bezpieczeństwa, ale nie kosztem odmawiania sobie wszystkiego

rilla

konwalia no i to jest dobre podejscie. My mamy jechac w marcu na narty, placimy tylko mala czesc (jedziemy z tesciami), ale i tak mnie boli, ze tyle kasy treba wypłacic. Az sieodechciewa jechac. To juz jakas choroba

fasolka1980

rilla ale odkładacie na cos konkretnego? czy na czarną godzinę?




rilla

ogólnie, na wieksze wydatki, nie udałoby sie nam zapłacic za moja aplikacje czy nowe opony z miesiecznych przychodow i na gorsze czasy. No i chcemy jeden kredyt szybciej spłacic.

fasolka1980

rilla to całkiem rozsądne  :friends:  nie stresuj się, dobrze ze myslicie z wyprzedzeniem o większych wydatkach :)


inkageo

To może jeszcze jedno konto, na które będziecie wpłacać mniejsze kwoty na bieżące przyjemności? :)
Imagine there is no hate

rilla

inkageo ale nam na dzien dzisiejszy szkoda, bo to kolejna rata:) i tak w kółko. Pewnie jest okreslony stan dopływu gotówki, keidy nam nie bedzie żal:) zreszta Piotrek to najwiekszy koszt:) i kasa na przyjemnosci idzie na niego:D

justynaaaa2

rilla :hugsurprise: trzymam kciuki żeby jak najszybciej się poprawiło  :thumbup: lepiej powiedz gdzie na narty jedziecie i ciesz się z tego :)

magdalinska

Cytat: rilla w 03 Lut 2011, 09:05:51ale i tak mnie boli, ze tyle kasy treba wypłacic. Az sieodechciewa jechac. To juz jakas choroba
ja juz zrezygnowałam z wycieczki na Litwe... u mojego M. bedzie w maju, on ma dofinansowane, wiec płaci grosze, ja juz musiałabym zapłacic 650zł... no i do dupy pojade, bo jesli chcielibysmy w sierpniu nad morze pojechac (jak sie uda z kasa, mała szansa, ale istnieje) to te 600zł nam duzo da....
nawet jakbym na ta wycieczke pojechała, to i tak by mnie nie cieszyła, bo wiedziałabym, ze rezygnuje z morza

my spłacamy i kredyty i po zrobieniu elewacji mamy długi "u ludzi", wiec odkładamy ile sie da, zeby to spłacic... drobne przyjemnosci z zycia mamy, ale takie malutkie, malutenkie ;)

wlasnie ostatnio sobie myslalam, ze gdybym kilka lat temu zyła tak teraz, to byłabym milionerka lol lol ile ja kasy przewalałam na głupoty  :ohboy:

Kasia

My odkładamy bardzo duzy procent naszych batrdzo małych dochodów

i wcale to oszczedzanie mi się nie podoba, bo wydajac kasę na bieżąco ma sie duzo przyjemnosci

a ciułając to sa jednak wyrzeczenia i potem nawet jak sie ta uciułana kase chce wydac na jakąś przyjemność to czesto sa wyrzuty i przykrość ze TYLE uciułanego cieżko trzeba wywalić.
powinna byc radocha z realizacji pragnienia a zamiast tego jest wkurzenie ze się wydaje.

z jednej strony ciesze się że potrafie uciułać ale bardzo czesto zazdroszczę (tak zdrowo) innym tych spontanicznych wydatków, super ciuchów, bizuterii itp


dopóki nie wybuduujemy domu, nie kupimy mieszkania to sytuacja się nie zmieni

ale potem to bedę odkładać grosze a wiekszość kasy będe wydawać, wydawac i wydawać lol lol
taki mam plan :D

rilla

justynaaaa2 do Austrii, ale ja prawdopodobnie mam egzamin, ktorego nei da sie przelozyc i nie pojade:( a kasa zapłacona, to dopiero boli

nionczka

My oszczedzamy na dom. Wystarczajaca motywacja. Nauczylismy sie cieszyc malymi przyjemnosciami. W sumie wspolnie wypita kawa w ogrodku i gadanie o tym jak bedzie wygladal nasz dom daje nam tyle radochy, ze rekompensuje ewentualne wyrzeczenia.  Zycie jest krotkie, to fakt, ale lepiej miec jakas rezerwe na wszelki wypadek. Zle bym sie czula bez oszczednosci.
Guests are not allowed to view images in posts, please Register or Login

fasolka1980

ja sobie nie wyobrazam nie miec oszczędności...chyba bym nie potrafiła wydac wszystkiego :D

mada1981

ja tez musze miec jakies oszczednosci i jak tylko przychodzi dzien wyplaty to od razu kombinuje ile tu zablokowac :) ale i na drobne przyjemnosci tez nam zostaje :)

ddu

mam przyjaciółkę, kt. jeździ dwa razy w roku na wakacje. latem byli w grecji, w poniedziałek lecą na sycylię. co roku są też w londynie, często jeżdżą na weekendy po Polsce...ostatnio zapytałam ją, jak to robią, bo ja zapomniałam już, co to wakacje, a oni też nie zarabiają jakoś bardzo dużo. asia powiedziała mi, że woli wakcje niż remont, nową szafę czy absy. fajne podejście. też bym wolała.

mój dziadek zawsze powtarzał, że TRZEBA mieć oszczędności. więc się starałam. ale czasem to naprawdę nie ma z czego odłożyć. pamiętam, jak dostawałam od niego na studiach co miesiąc 300 zł, 250 kosztował akademik, starałam się coś dorobić, ale nie było łatwo. a dziadek co jakiś czas pytał, ile mam odłożone :D

ale, tak jak pisałam, z podejsciem mojego męża to mi się nie chce. teraz wyjątkowo mamy minioszczędności, bo stanowczo tego zażądałam - była extra kasa i zależało mi, żeby jej nie rozwalić.

konwalia

Cytat: ddu w 03 Lut 2011, 18:36:59czasem to naprawdę nie ma z czego odłożyć
i to boli najbardziej :(

justynaaaa2

Cytat: ddu w 03 Lut 2011, 18:36:59
mam przyjaciółkę, kt. jeździ dwa razy w roku na wakacje. latem byli w grecji, w poniedziałek lecą na sycylię. co roku są też w londynie, często jeżdżą na weekendy po Polsce...ostatnio zapytałam ją, jak to robią, bo ja zapomniałam już, co to wakacje, a oni też nie zarabiają jakoś bardzo dużo. asia powiedziała mi, że woli wakcje niż remont, nową szafę czy absy. fajne podejście. też bym wolała.
grunt to mieć w życiu priorytety :)
ja np. mogę powiedzieć że nie stać mnie na szpilki za 500 czy tysiąc złotych ale stać nas na coroczny wyjazd na narty i gdzieś gdzie ciepło ;) żal nam kasy na płaski tv, mamy wielkie pudło po moich rodzicach które ma 8 lat i będziemy je mieć dopóki nie padnie, bo za tą kasę już mamy wyjazd na narty dla 1 os. :) szafki do kuchni też na razie odpuściłam, bo za tą kasę uda nam się być może polecieć do brata M. do Lizbony (o ile znajdziemy jakieś fajne bilety) :)
Każdy ma inne potrzeby i wybiera to co dla niego ważniejsze ;D

nionczka

Cytat: justynaaaa2 w 03 Lut 2011, 18:51:18Każdy ma inne potrzeby i wybiera to co dla niego ważniejsze
voilà!
Guests are not allowed to view images in posts, please Register or Login

cherry

#622
Cytat: ddu w 02 Lut 2011, 19:56:33cherry no ale po co? Smiley przecież zapisywanie, że dziś kupił 5 nowych płyt, co generuje zakup nowej półki, bo już się naprawdę nie mieszczą, nic nie zmieni. zmieniłoby, gdyby nie kupował. a przecież nie mam takiej mocy, żeby mu zabronić crazy
Cytat: mayagaramond w 02 Lut 2011, 20:56:07ale cherry chyba chodzi o to, zeby kazdy mial do wlasnej dyspozycji okreslona kwote i z nia robil, co chce. Ale nie wydawal wiecej.
maya, juz odpowiedziala.
ddu, nie wiem trudno cos radzic...moze umowcie sie np. ze pol roku bedziecie odkladac
jakas sume np. na wakacje, wtedy odrazu czuje sie efekt tego odkladania...


Dodany tekst: czw, 3 lut 2011, 21:44:02

Cytat: konwalia w 03 Lut 2011, 09:03:17rilla ja oszczędzam, żeby wydać
Cytat: inkageo w 03 Lut 2011, 09:51:41To może jeszcze jedno konto, na które będziecie wpłacać mniejsze kwoty na bieżące przyjemności?
Jak to mozliwe dobrze sobie zorganizowac oszczednosci na kilku kontach.
My mamy dlugoplanowe (zakup nieruchomosci), na wakacje (wyjezdzamy min. 2 razy w roku) no i ja mam na ta swoja kwote na "prywatne przyjemnosci" ;-)


Ever tried. Ever failed. No matter. Try again. Fail again. Fail better. (Samuel Beckett)

Guests are not allowed to view images in posts, please Register or Login

claridad

My obecnie żyjemy z jednej pensji T. a cała moja wypłata idzie na oszczędnościowe. Rzeczy do decu kupuję z tego co zarobię (więc póki co wychodzę na zero :D ), spłacamy kredyty (głupi studencki m.in.). Ja się totalnie źle czuję bez oszczędności. Nie są jakieś ogromne, bo wiadomo a to opony trzeba było kupić, a to nadkola wymienić a to T. został z jedną parą spodni i trzeba było kupić a to butów na wiosnę oboje nie mamy, więc te oszczędności też się rozłażą.
Ogólnie to staram się nie łazić po galeriach, nie oglądać. Ja mam taka naturę, że np. lubię dobre kosmetyki, które nie są tanie. Więc wolę się nie wodzić na pokuszenie :D
Raz w miesiącu jeździmy do Makro i kupujemy zgrzewki wody mineralnej, mleko, herbatę, kawę itd. Biężąco z jedzenia kupujemy drobiazgi - pomarańczę jak się zachce czy  bagietkę. Mamy na jedzenie wspólne konto i na nie T. przelewa kasę co miesiąc. Z jego pensji starcza na mieszkanie, opłaty. To co zostaje to już jakieś grosze ale staramy się żeby wystarczyły do końca miesiąca. Jak nie starczy z jakiegoś powodu to naruszamy oszczędności. Też chcemy jak najszybciej pozbyć się kredytów i przestań się nimi stresować więc ciułamy jak najwięcej się da :D
Generalnie to ja jestem typem "wydawacza" a T. to chomik. Nawet nie to, że lubi oszczędzać ale ma naprawdę minimalne potrzeby. Raz na ruski rok kupi sobie coś do kompa (co mnie i tak wkurza bo nie rozumiem tej jego miłości do tego sprzętu).

rudasekawf

Dla mnie również wazne jest aby miec jakieś oszczędności na koncie. Sporo czasu odkładaliśmy i nazbierało się ok 25 tyśi bumm.. auto kupione ( ale mnie bolało jak wydawaliśmy te pieniądze, pomimo,że zbierane były w tym celu w sumie :/). Teraz od nowa zbieramy. Martwi mnie to, że mieszkamy w wynajętym mieszkaniu :( ale jak byłam policzyć kredyt na mieszkanie to zgroza, takie raty, że chyba musielibyśmy nic nie jesc żeby zaplacić ;/ no i własnie się głowimy bo zaniedługo czas na dzidziusa bedzie, a tak w wynajętym ..to troche strach, że ktoś cię wywali. Z drugiej strony brac kredyt na 30 lat to tez strach i tak wogole to narazie nie mamy jakoś pomysłu jak to ogarnąć. Ale... jakos to bedzie