Czy oszczedzacie i jak?

Zaczęty przez mayagaramond, 17 Lis 2008, 14:46:29

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

szelma

Jak tak Was czytam, to stwierdzam, że w zasadzie to my na niczym nie oszczędzamy  :hmm:...

nionczka

Cytat: szelma w 08 Wrz 2009, 14:22:00Jak tak Was czytam, to stwierdzam, że w zasadzie to my na niczym nie oszczędzamy  hmm...

Moze nie musicie ;-)
Guests are not allowed to view images in posts, please Register or Login

szelma

No od pierwszego do pierwszego nam starcza (i starczało nawet w Anglii, kiedy nie pracowałam, a D. nie zarabiał kokosów), ale nie zostaje jakoś dużo, a samochód trzeba kupić :hmm:. Więc chyba czas najwyższy zmienić pewne nawyki...

Kasia

Ja jak czytam to dochodze do wniosku że absolutnie nie oszczędzamy ale też i nie szalejemy z zakupami :)
kupujemy to co lubimy, bez patrzenia na ceny
jakby mi zaczęlo pod koniec miesiąca brakowac kasy to pewnie byśmy zacisneli pasa


pamietam kiedyś jak remontowalismy mieszkanie to wyskubalismy sie do prawie zera tydzień przed wypłatą
z kupki nie chcielismy ruszać wiec postanowienie było aby przezyć na tym co mamy w domu

i wiecie .... jakie ja smaczne zupy wtedy gotowałam, jak tylko sobie o tamtym tygodniu przypomnę to od razu mam ochote na zupę na groszku z puszki, pierwszy raz wtedy taka ugotowałam i pyszna byla :)

wtedy calotygodniwe wyzywienie chyba ze 100zł nas wynioslo lol lol lol
a wcale nie głodowaliśmy, całkiem smacznie i tresciwie sie żywilismy :)

mayagaramond

#379
Cytat: szelma w 08 Wrz 2009, 13:22:00
Jak tak Was czytam, to stwierdzam, że w zasadzie to my na niczym nie oszczędzamy  :hmm:...

pytanie jest jak definijemy oszczedzanie. Napisalam to w ínnym watku przekleje tu:

tak czytam ten watek i ten drugi (ktory sama zalozylam wink ) i chyba trzeba zdefiniowac "oszczedzanie". Bo dla mnie "nie oszczedzam na tym czy tamtym" oznacza, ze nie patrze na cene produktu, a patrze ;9 (ja maya)

Pamietam, ze jeszcze w PL mowilo sie, ze sie nie oszczedza na jedzeniu. Moze kiedys bylo to prawda, asortyment byl ograniczony, a kawior z ZSRR tani wink Naprawde nie moge powiedziec, ze nie oszczedzam na jedzeniu, bo nie kupuje np. wedzonego wegorza za 60€/kg (to jest normalna cena), raczej nie pijam wina za 30€/butelke, a owoce kupuje najczescniej w supermarkecie, a nie sklepie warzywnym gdzie kosztuje prawie 2 razy tyle. (z tego wszystkiego najbardziej zal mi wegorza, bo uwielbiam, ale przy takiej cenie odechciewa mi sie jesc...).
Poza tym prodkuty zywnosciowe maja rozna jakosc - losos wedzony z Lidla kosztuje chyba 3€, ale hitem nie jest. Porzadny losos z Käfer kosztuje 3 razy tyle.

Nie chadzam rowniez do restauracji, gdzie trzeba wydac ok. 100€ na kolacje dla dwoch osob ;)

Ciuchy, buty, torby - i znow gdybym powiedziala, ze nie oszczedzam, sklamalabym, bo buty za 300€ albo torebka za 1000€ to dla mnie za droga impreza, a te markowe, ktore mam to zdobycze na przecenach. Co nie oznacza, ze kupuje jakies plastiki. Ogolnie uwazam, ze 100€ na dobre buty czy skorzana torebke trzeba wydac.

Ogolnie kupuje to na co mnie stac, bardzo nie lubie zycia ponad stan.
"Man muß nie verzweifeln, wenn einem etwas verloren geht, ein Mensch oder eine Freude oder ein Glück; es kommt alles noch herrlicher wieder. Was abfallen muß, fällt ab; was zu uns gehört, bleibt bei uns (...)"

anyday

a ja pod waszym wpływem postanowiłam zbierać paragony oraz robić zakupy raz w tygodniu, w Tesco albo w Lidlu. I przyznam się (tylko nie bijcie) że nie wiedziałam, że należy wyjmować ładowarki z gniazdek, w sumie nadal wydaje mi się to nielogiczne...ups ;)
biegać,skakać, latać, pływać! z poradnika młodego zielarza napisanego dla szczęścia ludzkości :D

nionczka

Ja nie musze oszczedzac. Nie wiem co to puste konto, dlugi, etc.
Wiem natomiast czym sa niespodziewane wydatki i wole byc na nie przygotowana.
Oszczedzam i nie cierpie z tego powodu. Nie mam wrazenia, ze cos trace, ze czegos sobie odmawiam.
Kurcze, doszlam do wniosku, ze oszczedzam bo lubie :-)
Guests are not allowed to view images in posts, please Register or Login

szelma

Cytat: mayagaramond w 08 Wrz 2009, 14:34:19pytanie jest jak definijemy oszczedzanie

Powiedzmy, że na potrzeby tego wątku oszczędzanie = czynności opisane przed szanowne koleżanki-przedpiśczynie ;). Z tego wszystkiego to jedynie wyciągam ładowarkę z gniazdka. Do Lidla i Aldiego pałam zdecydowaną niechęcią, poza tym musiałabym jechać tam samochodem, więc tak trochę się nie kalkuluje. Jedyne co to od czasu do czasu jedziemy do Makro na większe zakupy typu picie, puszki itp. Jako że mamy mały supermarket pod nosem, nie jeździmy na duże zakupy tylko kupujemy z dnia na dzień w supermarkecie - fakt, wychodzi drożej, ale przynajmniej mam świeże produkty i nie muszę myśleć, co będę jeść przez tydzień. Chemię kupuję taką, jaką znam z reklam - więc zazwyczaj droższe opcje niż najtańsze produkty. Nie chce mi się testować, czy coś jest równie dobre za mniejszą cenę, bo jak nie będzie, to będę musiała tego używać, żeby skończyć opakowanie. Nie prowadzę listy zakupów, bo mi się nie chce i nigdy mi nie wychodziło (na studiach próbowałam). Wydajemy dużo pieniędzy na przyjemności typu wyjścia coś zjeść, alkohol (wino, piwo itp.), słodycze. I tak dalej, i tak dalej...

szelma

Jakby tak się mocno zagłębić w definicję, to ja jestem z jednej strony straszna sknera, a z drugiej - rozrzutna jak ho ho lol.

nionczka

Oszczedzac trudno zdefiniowac, ale marnotrawic juz latwiej :-)
Guests are not allowed to view images in posts, please Register or Login

nionczka

#385
Oszczedzam czyli nie marnuje :-)
-oszczedzam wode, prad, etc. Zuzywam tyle ile potrzebuje i za tyle place.
-nie przeplacam za te sama rzecz (korzystam z ofert, wyprzedazy, kuponów rabatowych, programów lojalnosciowych, przedsprzedazy,  etc) nie tracac na jakosci
-kupuje tansze odpowiedniki drozszych produktów. Podloga bedzie tak samo czysta a ja zadowolona jesli maz mi ja umyje plynem za 1 euro zamiast 4.
-kupie tyle jedzenia ile jestem w stanie zjesc, nie za duzo, ktore potem laduje w koszu...

Dodany tekst: wto 08 wrz 2009 12:50:29 GMT-1

Cytat: doda w 08 Wrz 2009, 14:47:23no bo z pewnością def. oszczędzania jest zależna od wysokości zarobków i poziomu życia, to co dla jednego będzie zbytkiem, dla drugiego normalnością.

Wiec musimy miec definicje uniwersalna :-)
Guests are not allowed to view images in posts, please Register or Login

szelma

No to ja marnuję w takim razie.

Jedyne na czym mogłabym bez problemu oszczędzić dużo kasy, to rzeczy, które są ważne dla D.: jedzenie na mieście, alkohol, cygara. Ale wtedy więcej bym wydawała na ciuchy lol.

asia407

Jeszcze mi sie przepamnial sposob opszczedzania na alkoholu. W UK wszelkie akcyzy sa strasznie wysokie, alkohol wychodzi bardzo drogo. Mniej wiecej raz do roku jezdzimy samochodem do Polski, tam zaopatrujemy sie w wodke i piwo, po drodze, w Niemczech, kupujemu hektolitry wina, a na promie whisky. Samochod zawsze pelen,wychodzimy troche na alkoholikow, ale to nasz zapas na caly rok. Oszczednosc naprawde ogromna.
Guests are not allowed to view images in posts, please Register or Login
Guests are not allowed to view images in posts, please Register or Login

Guests are not allowed to view images in posts, please Register or Login

mayagaramond

Cytat: asia407 w 08 Wrz 2009, 14:03:38
Jeszcze mi sie przepamnial sposob opszczedzania na alkoholu. W UK wszelkie akcyzy sa strasznie wysokie, alkohol wychodzi bardzo drogo. Mniej wiecej raz do roku jezdzimy samochodem do Polski, tam zaopatrujemy sie w wodke i piwo, po drodze, w Niemczech, kupujemu hektolitry wina, a na promie whisky. Samochod zawsze pelen,wychodzimy troche na alkoholikow, ale to nasz zapas na caly rok. Oszczednosc naprawde ogromna.

prawda, prawda. alk w GB jest drogi, z drugiej strony puby na brak klientow nie narzekaja ;)

Ja oszczedzam w ten sposob, ze nie kupuje produktow, na ktore mnie nie stac lub kupuje je rzadko. No i czesto jak kupie A to nie kupie B.
I tak jak napisalam w 1. poscie zwracam uwage na to, zeby wylaczac urzadzenia elektryczne itp.
"Man muß nie verzweifeln, wenn einem etwas verloren geht, ein Mensch oder eine Freude oder ein Glück; es kommt alles noch herrlicher wieder. Was abfallen muß, fällt ab; was zu uns gehört, bleibt bei uns (...)"

magoo

dla mnie oszczedzanie znaczy tyle, co posiadanie oszczednosci finansowych. Czyli zarabiam wiecej niz wydaje.

OlaFasola

Posiadanie w domu SAMYCH energooszczędnych żarówek jest bardzo nieenergooszczędne, w miejscach gdzie często gasi się i zapala światło (łazienka, WC, przedpokój, szafy...) na krótko, lepiej mieć tradycyjne żarówki, które przy odpalaniu pobierają znacznie mniej prądu.

Jeśli zaś chodzi o szczędzanie to dopiero teraz zaczęłam o tym więcej myśleć, bo Dzidzia w drodze i warto, by bardziej świadomie wydawać pięniądze.
Trochę mi wstyd, ale nie potrafiłabym powiedzieć ile wydajemy na co konkretnie, ani ile kosztuje kostka masła, czy kilo sera białego. Na zakupach raczej nie patrzę na ceny, ale też nie kupuję spacjalnie luksusowych towarów, a zakupy robię w Tesco, bo mam najbliżej.
Nie marnuję za to wody, ani energii elekrycznej. Od kilku miesięcy staram się gotować i już prawie nie jemy na mieście co jeszcze pół roku temu było standardem 5-6 razy w tygodniu.
Nie cierpię wywalać jedzenia, dlatego zawsze patrze na daty przdatności do spożycia i kupuję tyle ile potrzeba i ile damy radę przerobić. 
Z drugiej strony jestem sknerą i nie lubię wydawać na drogie ubrania i buty, bo mi się szybko nudzą.
Myślę, że mogłabym wydając w sposób bardziej świadomy całkiem sporo zaoszczędzić i dziś kiedy planujemy remont pewnie nie mielibyśmy dylematu czy stać nas na trochę droższe kafle itd.

justynaaaa2

jak tak popisałyście o tym oszczędzaniu typu energia, woda itp. to ja muszę stwierdzić, że nieoszczędzam w takim razie w ogóle  :blush:
żarówki mamy (chyba?) normalne wszędzie
wody nieoszczędzamy, tzn. nie leci non stop, ale w ogóle się nie zastanawiamy nad tym ;)
prąd podobnie, nie lubię jak jest ciemno, więc zapalam dużo światła, czasem nawet w dzień bo mi ciemno
pranie, zmywarka na dużej temp. działa
kaloryfery też często na maksa odkręcone i otwarte okno jak jest za gorąco
ładowarki cały czas w kontaktach, komp non stop na kablu, podobnie tv na czuwaniu

a to, że nie kupuję butów za 1000 zł. czy spodni za 300 zł. to chyba tylko taka pozorna oszczędność, bo nigdy w życiu bym sobie takich nie kupiła  :crazy: więc kupno jeansów za 100 zł. to dla mnie normalka a nie oszczędność, przynajmniej nie jest mi żal ich wyrzucić po roku  ;)
jedyne na czym mogę naprawdę napisać, że oszczędzam to jedzenie, bo kupuję mało, gdyż nie gotuję prawie w ogóle  ;)

mayagaramond

justynaaaa2 - a nie placisz dodatkowe za ogrzewanie? U nas jest rozliczenie raz na rok i jakbysmy tak wlaczali kaloryfery przy otwartym oknie to nawet nie chce myslec, ile bysmy musieli doplacic...


"Man muß nie verzweifeln, wenn einem etwas verloren geht, ein Mensch oder eine Freude oder ein Glück; es kommt alles noch herrlicher wieder. Was abfallen muß, fällt ab; was zu uns gehört, bleibt bei uns (...)"

malutenka

Cytat: mayagaramond w 08 Wrz 2009, 22:22:45U nas jest rozliczenie raz na rok i jakbysmy tak wlaczali kaloryfery przy otwartym oknie to nawet nie chce myslec, ile bysmy musieli doplacic...
Niech żyje ogrzewanie wliczone w czynsz! :D

wis

Cytat: malutenka w 08 Wrz 2009, 22:28:07
Niech żyje ogrzewanie wliczone w czynsz! :D
Ja też mam, ale to ryczałt - i co roku go rozliczają zgodnie z kosztami wg podzielników. Tym samym, ponieważ nie ma nas wieczne w domu i nie otwieramy okien i grzejemy jednocześnie, to mamy w tym sezonie 1000zł zwrotu !

tachogti

My mamy czesc zarowek enegrooszczednych :) wode oszczedzam za pomoca zmywary - spadly rachunki za wode odkad nie myje recznie. I przyznam Wam sie do malej obrzydliwosci - jak napuszczam pelna wanne wody do kapieli to kapiemy sie w niej oboje...  :blush:
Typical sharp-shooting, hard-drinking, katana-wielding, happily divorced housewife :P

magoo

Cytat: tachogti w 08 Wrz 2009, 22:34:26
My mamy czesc zarowek enegrooszczednych :) wode oszczedzam za pomoca zmywary - spadly rachunki za wode odkad nie myje recznie. I przyznam Wam sie do malej obrzydliwosci - jak napuszczam pelna wanne wody do kapieli to kapiemy sie w niej oboje...  :blush:

a my mamy takmala wanne, ze dwie osoby nie bardzo wejda :(

ale za to moze sobie siedziec z maseczka i gazeta i nikt mi nie przeszkadza :D

kasiad

Cytat: tachogti w 08 Wrz 2009, 22:34:26
ak napuszczam pelna wanne wody do kapieli to kapiemy sie w niej oboje...  :blush:

tacho to romatico  :P nie żadna obrzydliwość  ;)

tachogti

no romantico owszem, chociaz kiedys kolezanka mi powiedziala ze ona zanim wejdzie z mezem do wanny to idzie pod prysznic, bo takie wchodzenie "po calym dniu" jest ohydne, stad podejrzenie o obrzydliwosc  :point_lol: a zaczelo sie od oszczednosci wlasciwie a nie od przyjemnosci, bo kiedys tyle napusciliam ze Olo stwierdzil ze to za duzo wody na taka mala mnie i wtarabanil sie tam do mnie :D a teraz to nasza przyjemnosc  ;)
Typical sharp-shooting, hard-drinking, katana-wielding, happily divorced housewife :P

kasiad

Cytat: doda w 08 Wrz 2009, 22:54:13
jakby się przyjrzeć innym rzeczom, które sie razem robi i jakby do tego podejść racjonalnie, to też są z lekka obrzydliwe.
i takie absurdalne,
seks mi się zawsze wydawał nieco absurdalny, :D
też tak macie? :D :D :D :D

absurdalny a jakże :D po co on w ogóle jest potrzebny :D