Czy oszczedzacie i jak?

Zaczęty przez mayagaramond, 17 Lis 2008, 14:46:29

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Angie

rubin04 ale ja nie wiem czy on chcialby na tym oszczędzać  ;)
On ma przyjemność z tego że chodzi na obiad, bo może wtedy z kolegami
sobie pogadać  ;) U nich taki zwyczaj i jego cała paczka chodzi na te obiady.

A druga sprawa że marna ze mnie kucharka, jakbym miała codziennie coś na obiad
wymyślać to nie byłoby łatwo  ;)  I nie zawsze mam czas...

nionczka

marlen_ka nie porównuj Waszych wydatków w Islandii z dziewczynami z Polski wschodniej np.
Guests are not allowed to view images in posts, please Register or Login

inkageo

Gdyby M wpadł na pomysł zabierania obiadów do pracy, to chyba bym wystąpiła o rozwód ;) Musiałabym gotować wieczorem, no bo raczej nie rano :hmm: Ale przynajmniej taki szczupły by nie był ;)
Imagine there is no hate

rubin04

INKA  - niniejszym Cię rozgrzeszam - idz i nie grzesz wiecej :D


A co do kosmetyków - też kupuję tyle ile potrzebuję, np. nowy krem kupuję jak kończe poprzedni, szampony do włosów mam zawsze dwa bo używam równolegle.

zakupów ciuchowych nie lubię, tak jak i M. więc tu nie ma szaleństwa.

A na fitness mam darmową kartę z pracy do większosci klubów we Wro wiec tez nic mnie to nie kosztuje. Podobnie na lekarzy nie wydajemy bo po pierwsze zdrowi jestesmy, a po drugie mamy Medicover rodzinny z pracy M.


Co do pradu - średnio ok. 80 zł/miesiac [uśrednione z roku] mieszkanie 52m2, kuchenka na prad, wszytsko na prąd.
Guests are not allowed to view images in posts, please Register or Login
  Guests are not allowed to view images in posts, please Register or Login

konwalia

Cytat: nionczka w 03 Wrz 2009, 10:25:52
marlen_ka nie porównuj Waszych wydatków w Islandii z dziewczynami z Polski wschodniej np.


bo jakbyśmy pensje zaczeły porównywać, to dopiero byłaby załamka..... ;)

marlen_ka

#205
Cytat: nionczka w 03 Wrz 2009, 10:25:52
marlen_ka nie porównuj Waszych wydatków w Islandii z dziewczynami z Polski wschodniej np.


wiem,ja raczej teraz porównuje z cenami tutaj rok temu. u nas generalnie jest taki problem, że wszystko jest bardzo drogie, szczególnie teraz w czasie kryzysu wszystko podrożało o kilkadziesiat procent i jak sobie przypomne, jakie ceny były rok temu, to po prostu szok, ile wiecej kasy trzeba teraz na życie wydac

rubin04

#206
Cytat: Angelos w 03 Wrz 2009, 10:25:23
rubin04 ale ja nie wiem czy on chcialby na tym oszczędzać  ;)
On ma przyjemność z tego że chodzi na obiad, bo może wtedy z kolegami
sobie pogadać  ;) U nich taki zwyczaj i jego cała paczka chodzi na te obiady.


No u mojego to też rytuał tyle ze koledzy spotykają sie właśnie w kuchni i zawsze jest niby rywalizacja który co do jedzenia dostał. No i zawsze jak jakaś żona piecze ciasto to dajemy 4 kawałki by dla wszystkich kolegów było. potem M. wraca i mówi z dumą "no sebastianowi strasznie smakowało Twoje ciasto"  i to bardzo miłe jest.
A jak któryś nei ma obiadu to na dole też jest bar, ale chodza tam b.rzadko.

Dodany tekst: 03 Wrz 2009, 10:32:37

iNKA - no my gotujemy raz na 2 dni i nie jest to kaczka z jabłkami - takie pracochłonne rarytasy to na weekend zostawiamy.
Guests are not allowed to view images in posts, please Register or Login
  Guests are not allowed to view images in posts, please Register or Login

Anupka

Cytat: inkageo w 03 Wrz 2009, 11:28:26Gdyby M wpadł na pomysł zabierania obiadów do pracy, to chyba bym wystąpiła o rozwód

:rotfl: I lof ju! hehehehe
I`m looking strange in the mirror of truth, I`m not immortal I`ve lost my youth...

Guests are not allowed to view images in posts, please Register or Login

inkageo

Cytat: Anupka w 03 Wrz 2009, 10:33:54
:rotfl: I lof ju! hehehehe
- Kochanie, mam pomysł, może od jutra zaczęłabyś przygotowywać mi obiady do pracy?
- S........aj!  :rotfl: :rotfl: :rotfl:
:beer:
Imagine there is no hate

kasiad

Cytat: doda w 02 Wrz 2009, 22:17:02
a ile mniej więcej wydajecie miesięcznie na jedzenie?
chodzi mi o rodzinę gdzie są dwie osoby

zanim nie było Olka wydawaliśmy 200 zł tygodniowo
teraz zdarza się, że robimy zakupy za 200, 300, a nawet 400 zł, ale następne są wtedy za 2 tygodnie

marlen_ka

Cytat: nionczka w 03 Wrz 2009, 10:25:52
marlen_ka nie porównuj Waszych wydatków w Islandii z dziewczynami z Polski wschodniej np.


w Polsce ja taż mieszkam na połnocnym -wschodzie i ąz sie boje, co będze, kiedy wrocimy do kraju i bede musiała znów przestawić sie na polskie stawki wynagrodzenia

inkageo

Dobrze, że M strefy nie czyta ;) Ale to na pewno zdrowo i mądrze, że Rubin tak robi, ale mnie by przerosło ;) M cały dzień nic nie je, dopiero wieczorem jak wróci. Ja mu nawet kanapek bym nie przygotowała, zresztą rano jak wstaje to nawet oka nie otwieram ;)
Imagine there is no hate

kasiad

Cytat: rubin04 w 03 Wrz 2009, 10:19:47
No my oszczedzamy na fryzjerze - M. za swoje wyjątkowo skomplikowane strzyzenie na 8 mm płaci jakies 11 zł, ale ponieważ chodzi do pana Ziutka od dzieciństwa to daje mu zawsze napiwek :)


my też oszczędzamy na fryzjerze S.  ;)
ja Go strzygę :D

inkageo

M łaził kiedyś do fryzjera w Brzegu, płacił 15 zł, ale jak on wyglądał.. Głowy mu nie myli, tylko tak na sucho, później w domu jak umył, to się okazywało, że sterczy pełno nie obciętych i musiałam to poprawiać, zresztą wyglądał strasznie. We Wrocławiu ma w cenie kawę, Łukasz zajmuje się nim godzinę i zawsze jest zadowolony. Teraz nie miał czasu i pierwszy raz od dwóch lat poszedł do fryzjera w Brzegu i mam nadzieję, że w sobotę Łukaszowi uda się to coś naprawić przed naszym urlopem ;)
Imagine there is no hate

kasiad

#214
Cytat: Kasia w 02 Wrz 2009, 22:43:38
To mnie podłamalyscie z tymi wydatkami na jedzenie :(
my dzisiaj zapłacilismy prawie 300zl w hipermarkecie za samo zarcie!
cholera!

my tak płacimy prawie co tydzień :( jak się uda to co dwa  :crazy:

Angie

Cytat: rubin04 w 03 Wrz 2009, 10:31:18
No u mojego to też rytuał tyle ze koledzy spotykają sie właśnie w kuchni i zawsze jest niby rywalizacja który co do jedzenia dostał. No i zawsze jak jakaś żona piecze ciasto to dajemy 4 kawałki by dla wszystkich kolegów było. potem M. wraca i mówi z dumą "no sebastianowi strasznie smakowało Twoje ciasto"  i to bardzo miłe jest.
A jak któryś nei ma obiadu to na dole też jest bar, ale chodza tam b.rzadko.


Rubin ale jego koledzy tez chodzą na te obiady, żaden nie nosi obiadku do pracy,
więc nie tylko ja zła zona jestem  ;) U nich rytuał to obiad na mieście :)
Tym bardziej że jego najlepsi kumple pracują w różnych projektach.
No i nie o wszystkim da radę pogadać w firmie, a oni dużo mają takich spraw  ;)

effik

Cytat: inkageo w 03 Wrz 2009, 11:41:55We Wrocławiu ma w cenie kawę, Łukasz zajmuje się nim godzinę i zawsze jest zadowolony


lol lol lol
kto by nie był :rotfl:

justynaaaa2

gdybym ja była mężem wolałabym iść do baru na obiad niż jeść obiad swojej żony np. takiej jak ja :D

a tak poważnie gdybym pracowała, byłby tam bar/stołówka to z wielką radością bym z niej korzystała i jeszcze mężowi bym obiad przynosiła do domu ;) wydałabym codziennie na ten obiad, ale wtedy to już w ogóle nie musiałabym kupować mięs i innych do domu :) czyli duża oszczędność ;) myślę, że by się wyrównało  :hmm:
obiad za 10 zł. dziennie to jest 200 zł. miesięcznie to dużo ???

ishka82

Cytat: inkageo w 03 Wrz 2009, 10:37:16
Dobrze, że M strefy nie czyta ;) Ale to na pewno zdrowo i mądrze, że Rubin tak robi, ale mnie by przerosło ;) M cały dzień nic nie je, dopiero wieczorem jak wróci. Ja mu nawet kanapek bym nie przygotowała, zresztą rano jak wstaje to nawet oka nie otwieram ;)
Bo kanapki do pracy, to sobie chłop spokojnie sam może zrobić, o! Mój nigdy obiadów do pracy nie brał, nie chciał, wolał zjeść w domu (fakt, w domu gotuję praktycznie codziennie). A kanapki owszem, czasem bierze, ale sam sobie robi i nigdy do głowy mu nie przyszło budzić mnie jak wychodzi rano - zna mnie i wie, że to byłaby dla mnie wielka kara i niedogodność ;D

effik

Cytat: justynaaaa2 w 03 Wrz 2009, 11:53:42gdybym ja była mężem wolałabym iść do baru na obiad niż jeść obiad swojej żony np. takiej jak ja Cheesy


:D :D

inkageo

Cytat: justynaaaa2 w 03 Wrz 2009, 11:53:42a tak poważnie gdybym pracowała, byłby tam bar/stołówka to z wielką radością bym z niej korzystała i jeszcze mężowi bym obiad przynosiła do domu wink
Też mi się to marzy :) :dreaming:
Imagine there is no hate

kasiad

#221
Cytat: Kasia w 02 Wrz 2009, 23:24:45
na miesiąc?
a jaka pojemność?
bo u nas ida dwa pudełka mleka tygodniowo ostatnio
wczesniej 1,5 tygodniowo


u nas Olek zjada 2 puszki tygodniowo
gdy jadł mleko HA tygodniowo wydawaliśmy 2x23 zł czyli 46 zł
miesięcznie wychodziło 184 zł za samo mleko
teraz je już zwykłe za 12 zł za puszkę, też 2 tygodniowo czyli 24 zł
miesięcznie daje to kwotę 96 zł za samo mleko
ale doszły za to słoiczki z zupkami, deserami, kaszki co daję sumę kolejnych 100 zł  :crazy:


ishka82

#222
Cytat: justynaaaa2 w 03 Wrz 2009, 10:53:42
obiad za 10 zł. dziennie to jest 200 zł. miesięcznie to dużo ???
Myślę, że nie, bo do domu już byś nie kupowała produktów obiadowych, nie mówiąc już o zużyciu prądu, gazu i wody przy domowym jedzeniu :)
Tylko, że ani ja ani mój mąż nie chcielibyśmy się na co dzień w barze/stołówce żywić ;)

inkageo

Cytat: justynaaaa2 w 03 Wrz 2009, 11:53:42gdybym ja była mężem wolałabym iść do baru na obiad niż jeść obiad swojej żony np. takiej jak ja Cheesy
Ja też wolę iść do baru niż jeść własne wytwory ;)

Swoją drogą to musi być pewna presja, jak żony kolegów z pracy przygotowują te obiady do odgrzania. Czułabym się pewnie trochę winna, gdyby wszyscy mieli te obiady, a tylko M jadł w stołówce. Niby miałabym to w nosie, ale podświadomie czułabym się żoną do dupy. Z drugiej strony sam sobie może szykować te obiady, a jak w pracy jest kuchnia to niech sobie tam gotuje (w domu nie nabrudzi) i jeszcze mi przyniesie :D No to sobie pofantazjowałam :D
Imagine there is no hate

effik

Cytat: inkageo w 03 Wrz 2009, 12:02:42Czułabym się pewnie trochę winna, gdyby wszyscy mieli te obiady, a tylko M jadł w stołówce

albo gdyby oni mieli zajebiaszcze obiady, a twój byłby nie na bieżąco z trendami lol lol
to dopiero presja! :D