cesarka? "pure nature"? znieczulenie?

Zaczęty przez vobi, 20 Maj 2008, 15:59:22

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

nionczka

Cytat: sonatina w 23 Maj 2008, 21:04:07
A wogóle to jak to jest ze znieczuleniem? Przecież nie podają go chyba ot tak na zyczenie pacjentki???
W szpitalu w którym ja będę rodzić takie znieczulenie można przyjąć za darmo po przynajmiej 4 wizytach w szkole rodzenia i konsultacji u lekarza jakiegoś tam. Trzeba się zakwalifikować. Połozna w szkole rodzenia mówiła, że tylko 5% dziewczyn potem z niego korzysta. I personel często sam zachęca lub zniechęca do przyjęcia znieczulenia ( w zależności jak idzie poród)A jak to jest w innych placówkach? Czy to znieczulenie jest w ramach funduszu, jeżeli nie to ile kosztuje??

U nas znieczulenie jest za darmo dla kazdej, ktora wyrazi chec i ktora nie ma przeciwskazan. Ba, nawet nie. Jest dla kazdej, ktora nie wyrazi sprzeciwu.
Szkola rodzenia tez jest w przychodni i za darmo. Tak jak polozna, ktora po porodzie moze przyjsc do mnie do domu i mnie uczyc zajmowac sie dzieckiem. Mam do niej telefon i moge dzwonic z kazda watpliwoscia czy pytaniem. podoba mi sie to :-) Na szkole rodzenia jeszcze nie bylam bo za wczesnie, ale napewno skorzystam.
Guests are not allowed to view images in posts, please Register or Login

elizapj

Cytat: nionczka w 24 Maj 2008, 13:49:00
U nas znieczulenie jest za darmo dla kazdej, ktora wyrazi chec i ktora nie ma przeciwskazan. Ba, nawet nie. Jest dla kazdej, ktora nie wyrazi sprzeciwu.
Szkola rodzenia tez jest w przychodni i za darmo. Tak jak polozna, ktora po porodzie moze przyjsc do mnie do domu i mnie uczyc zajmowac sie dzieckiem. Mam do niej telefon i moge dzwonic z kazda watpliwoscia czy pytaniem. podoba mi sie to :-) Na szkole rodzenia jeszcze nie bylam bo za wczesnie, ale napewno skorzystam.
nionczka ciesze sie ze bedziesz miec takie warunki:) zycze kazdej takie i of course sobie:) nie wiem gdzie bede rodzic ale moze bede kolejny kraj pracy meza wybierac wlasnie pod tym katem;)
Guests are not allowed to view images in posts, please Register or Login
Guests are not allowed to view images in posts, please Register or Login

brawurka

u as tez rzychodzi położna po porodzi i lekarz i pielegniarka

konwalia

I u nas też jest za darmo znieczulenia dożylne po którym nie wiesz prawie nic  ;D :drunk:

jusia

no właśnie mam pytanko, jak w ogóle wygląda procedura przyjęcia do szpitala? nie ma rejonizacji wprawdzie i powiedzmy, ze na 10 szpitali w Łodzi ja chce rodzic w X? czy ja moge tam wczesniej pojsc, obejrzec sale, dowiedziec sie wszystkiego? kolejna rzecz, jezeli mam rodzic naturalnie to rozmumiem, ze odchodza mi wody, czy wczesniej łapią mnie skurcze i jade do szpitala X ? a co jesli mam wskazanie na cc? jade sie wczesniej umowic na konkretna date i kiedy to sie robi? dodam jeszcze, ze moja ginka nie przyjmuje w zadnym szpitalu
"Ten co chce- szuka sposobu, ten co nie chce- szuka powodu"

brawurka

jusia muszisz miec dowod, legitymacje ubezpieczeniowa i kartke z grupa krwi i wsio

Monika

przebiłam się przez całą tę dysusję, mimo że na razie powiększania rodziny nie planuję - chciałabym po ślubie jakiś czas mieć tylko dla męża ;) Ale co mi się nasunęło:
1. Nie wyobrażam sobie tatusia przy porodzie - jestem stara konserwa, ale od wieków kobiety rodziły same a mężczyźni 'podsłuchiwali' pod drzwiami i tak było dobrze... Oczywiście, zanim zacznie się sama 'ostra akcja' ;) może mnie za rączke trzymać. Ale jak już zacznę rodzić to won :D
2. Czytałam gdzieś, że w Polsce moda na cc wynika z niehumanitarnego i przestażałego traktowania ciężarnych... Podobno na zachodzie jest mniej cc, bo po prostu poród fizjologiczny jest mniej traumatycznym przeżyciem... No i jest w nim większa rola położnych - tak jak wspomniała maraxela. Bo też mi się wydaje, że jak lekarz prowadzi poród, to traktuje to jak 'zabieg' czy 'chorobę' - a to jest fizjologia i tak trzeba do tego podchodzić. Lekarz musi być w pobliżu - ale tylko na wypadek komplikacji...
3. Mam nadzieje, że długość porodu jest dziedziczna - ja chcę jak moja mama, bodajże 20 minut 'ostrego' porodu przy pierwszym dziecku :D Też tak chcę :D

marax

monika od wiek wiekow kobiety siedzialy w domu i wychowywaly dzieci-i tez tak bylo dobrze tylko dla kogo ?? wydaje mi sie ze to nie tylko nasza indywidualna decysja-na porodowce mowie sie ze "oni rodza"-na porod rodzinny,mysle ze to kwestia 2 stron-nie mozna samemu decydowac,to tez jego dziecko

Monika

maraxela zdaję sobie sprawę, ale to ja będę z rozkraczonymi nogami się z bólu zwijać... Jeśli ojcu mego dziecka by na prawdę, ale to na prawdę bardzo zależało, to może bym się zgodziła.... ale obecny kandydat raczej presji wywierał nie będzie ;) Ja nie mówię, że jest w tym coś złego, że facet jest na porodówce - po prostu ja bym chyba nie chciała...

Monika

A swoją drogą to znalazłam gdzieś kiedyś taki artykuł:
Jesteś w ciąży i zastanawiasz się czy Twój partner powinien towarzyszyć Ci przy porodzie? Jeśli nie chcesz, by Twoje dziecko wychowywało się w rozbitej rodzinie, nie pozwól, by wpuszczono go na salę porodową. Tak przynajmniej radzą włoscy lekarze. Ich zdaniem rodzinne porody zwiększają ryzyko separacji oraz rozwodu.

Te dość szokujące wnioski przedstawili w Rzymie uczeni z włoskiego stowarzyszenia diagnoz prenatalnych i medycyny płodu Sidip. W ciagu 10 lat badali pary z całych Włoch. Okazało się, że te związki, w których ojciec towarzyszył kobiecie przy narodzinach dziecka, znacznie częściej się rozpadają, niż te w których kobieta samodzielnie zmierzyła się z narodzinami potomka.

Zdaniem włoskich ekspertów ojcowie często decydują się na asystowanie przy porodzie wbrew własnej woli. Ulegają nowoczesnej modzie i czują się zobligowani wspierać swoją partnerkę. Niestety potem się okazuje, że to przeżycie przerasta ich siły. Ojcowie odbierający poród często doświadczają traumy, która potem negatywnie odbija się na ich związku.

Lekarze radzą więc panom, by przed podjęciem decyzji poważnie zastanowili się, czy jest ona naprawdę spontaniczna.



Myślę, że jest on dający do myślenia - facet musi na prawdę chcieć być przy porodzie, a nie ulegać żonie...

nionczka

Jak facet nie czuje potrzeby bycia przy kobiecie w tym momencie a ona go do tego zmusza to takie moga byc tego efekty. Ale chodzi o to, zebymiec taki zwiazek, zeby facet od samego poczatku czul, ze dom, rodzina, ciaza, dzieci, ich narodziny i wychowanie to sprawa dwojga a nie jednej tylko osoby. A nie kazdy do tego dorósl. Do tego jeszcze trzeba dodac konserwatywne, tradycujne wychowanie i problem gotowy. kiedys przeciez przy porodzie kobiety moglo asystowac pol wsi pod warunkiem, ze byly to kobiety.
Kazdy ma swoje poglady i moze wybierac co chce, ale mówienie, ze ludzie sie rozwodza bo ojcowie byli przy porodzie to moim zdaniem naduzycie. Napewno byly tez inne powody a do tego porodu poza tym panowie nie byli przygotowani. Do macierzynstwa ani do malzenstwa prawodopodobnie tez nie.
Guests are not allowed to view images in posts, please Register or Login

elizapj

a propos obecnosci facetow przypomniala mi sie scena z maria-antoinette, coppoli, gdzie ona rodzi nie tylko w obecnosci meza ale i chyba polowy nobli oklicznych;) wielu panow..wsrod nich ojciec

chodzilo wiadomo o co innego niz o porod rodzinny..i ich zwiazek akurat nie byl szczesliwy...jednak przypadki uczestniczenia ojca w porodze sa znane historii, wiec moze panowie sie tak tradycja i historia nie powinni oslaniac;)

a wloskim uczonym to nie wiem czy bym wierzyla hahah to dziwny kraj;) troche macho..
Guests are not allowed to view images in posts, please Register or Login
Guests are not allowed to view images in posts, please Register or Login

Monika

dodaa84 ale ja tak nie twierdzę! przytoczyłam tylko artykuł kiedyś na necie znaleziony ;) A co do tego, że chęć towarzyszenia kobiecie przy porodzie jest wyznacznikiem dojżałości do ojcostwa - pozwolę sobie się z tym nie zgodzić... Oczywiście, że jest to sprawa obojga - ale jest jakiś powód, dla którego to kobiety w ciążę zachodzą ;) Jak obydwoje chcą, to czemu nie - ale ja bym się czuła niekomfortowo i jestem w stanie zrozumieć, że facet może też nie chcieć być przy porodzie. Nie mówię, że ma się w tym czasie z kolegami w knajpie upijać - może, a nawet powinien czekać za drzwiami... Ale nie koniecznie na samej porodówce

marax

"Niestety potem się okazuje, że to przeżycie przerasta ich siły. Ojcowie odbierający poród często doświadczają traumy, która potem negatywnie odbija się na ich związku.

Lekarze radzą więc panom, by przed podjęciem decyzji poważnie zastanowili się, czy jest ona naprawdę spontaniczna."
\
no ze k........... ja za maz nie wychodzilam za lowelasa z solarium dla ktorego jedyna rzecza ktora nei rpzerasta jego sily jest zrobienie mi dziecka.sorry moje sily to tez przerasta i co ?? jakos zaden facet nie pisze na forum ze moze jednak adoptuje dziecko bo przerasta to sily i wrazlowosc jego zony.mezczyzni to ponoc mysliwi ktorzy w genach maja zabijanie bizonow golymi rekami-czyli cala teoria meskosci siega bruku na porodowce.

kamu2

Ten artykuł jest też w ostatnim wydaniu m jak mama.Więc wczoraj zapytałam męża czy chce być przy porodzie czy czuje że musi,ale odpowiedział że jak najbardziej chce.
Jeśli chodzi o tych Włochów bo to u nich były te badania,to w artykule autorka stwierdziła że trudno uznac za rzetelne te badania i można wątpić czy poród był głównym powodem rozpadu małżeństwa,nie bez powodu są opinie że Włosi to specyficzny gatunek mężczyzn,którzy długo pozostają emocjonalnie niedojrzali.
Mężczyzna musi sam tego chcieć i mieć przekonanie że jego miejsce jest przy żonie.
prawdziwa kobieta jest jak herbata: mocna i gorąca, jak posłodzisz-słodka, jak nie posłodzisz to pij kurwa gorzką!

jusia

czytam o porodach naturalnych na roznych forach i wynika z tego, ze najbardziej bolesne sa skurcze, mamy tu troche mam, mam prosbe niech sie wypowiedza jak to boli, do czego mozna to porownac?
"Ten co chce- szuka sposobu, ten co nie chce- szuka powodu"

kamu2

Chyba trudno porównywać,każdy człowiek ma inny próg bólu i co dla jednego może być nie do wytrzymania dla innego jest to średni ból.Ostatnio rodziły dwie moje koleżanki i obie zgodnie stwierdziły że myślały że ten ból będzie dużo większy i wcale nie jest tak źle.A inna moja koleżanka o porodzie nawet nie chce słyszeć.Dla niej to był koszmar,ale ona nawet na oczyszczaniu twarzy u kosmetyczki płakała,tzn łzy jej same leciały tak ją bolało.Co ja mając jednak gorsze problemy z cerą potrafiłam to wytrzymać.
Także chyba u każdego jest to inaczej
prawdziwa kobieta jest jak herbata: mocna i gorąca, jak posłodzisz-słodka, jak nie posłodzisz to pij kurwa gorzką!

elizapj

pisalysmy tu ponad 2lata temu, spora czesc w miedzy czasie urodzila, moze wiec czas na  II faze tego watku - teraz z autopsji:)

rodzic bede w Belgii, i bardzo zaskoczyly mnie 3 sprawy:  :zly:
1)
ze zzo traktuje sie tak normalnie jak mycie rak, te kt nie maja to podobno glownie te, kt nie zdazyly - troche mi sie to nie podoba - wolalabym sie dowiedziec  ze znieczula sie te, kt sobie zycza, ale ze calkiem spora grupa wcale sobie nie zyczy...a jak mi ginekolog i 'kine' (tutejszy odpowiednik poloznej) mowi, ze >90% ma zzo..i wyjasniaja przebieg porodu zakladajac, ze zzo jest jego by deafault czescia...to mi sie to troche z automatyzmem, a nie porodem na miare indywidualnych potrzeb, kojarzy:(

2) ze nacina sie z rownym przekonaniem przewagi tego zabiegu nad informowaniem/uczeniem technik zmniejszajacych ryzyko pekniecia. wrecz namawia sie  do nacinania, nie tylko w celu zapobiegania peknieciom, ale ze podobno rozciagniete tkanki, kt nie pekly i nie byly naciete, nigdy nie wroca do stanu sprzed...wiec nacinajac zanim sie rozciagna, daje szanse powrot do syt sprzed....

3) ze rodzi sie bezdyskusyjnie w pozycji lezacej (gdy na szkole rodzenia zdziwiona zadalam pytanie, czy jedynie w takiej pozycji, uslyszlaam, ze przeciez jesli ma sie zzo to ma sie zdretwiale uda i w zadnej pozycji, kt wymaga pracy miesni nog sie nie utrzyma...to wlasnie przyklad zakladania, ze bede miala/chcial miec zzo)

i teraz do strefowiczek, kt juz sa po i zechca sie podzielic odnosnie:
ad1)
jest tu ktos kto mial zzo i wolaby go nie miec?

ad2)
dawac wiare temu argumentowi o zapobieganie rozciagnietym tkankom?

ad3)
czy jak sie juz przechodzi do fazy parcia to faktycznie najkorzystniej (dla rodzacej jest) jest lezec? [w Be tlumacza, ze wczesniej mozna sobei rozne pozycje stosowac, natomiast samo juz parcie, bezdyskusyjnie na lezaco...
Guests are not allowed to view images in posts, please Register or Login
Guests are not allowed to view images in posts, please Register or Login

mobka

1. Mialam zzo, bo chcialam. Bolalo bardzo i dlaczego mialam sobie nie ulzyc? Ale w moim przypadku nie zadzialalo lub zadzialalo polowicznie. Bol byl nadal, duzy bol, glownie z prawej strony. Nastepnym razem, o ile bedzie takowy, tez sie na zzo zdecyduje, moze tym razem bede dobrze znieczulona.

2. Ja liczylam na to, ze uda sie rodzic bez nacinania, choc jego przeciwniczka nie jestem. Wolalam byc kontrolowanie nacieta, niz popekac (ponoc i tak popekalam, ale Kuba rodzil sie twarzyczkowo, wiec obrazenia moje wieksze). Od 34tc maz masowal mi krocze olejkiem weleda. Ale jak zobaczyl w czasie porodu do jakich rozmiarow wszystko sie rozciaga, to stwierdzil, ze takie masowoanie o dupe rozbic.

3. W ostatniej fazie parcia rodzilam na prawie lezaco, ale, to tez glownie z tego wzgledu jak Kuba byl ulozony. Poczatek parcia mialam na stojaco zwieszajac sie mezowi na szyi, Niestety nie bylo postepu, Kuba sie nie znizal i wrocilam na lozko, najpiew rodzilam lezac na boku, jednym, pozniej drugim, az w koncu ze wzgledu na ulozenie dziecka lekarz i polozna zdecydowali, ze mam sie na plecy polozyc. Co do znieczulenia i dretwiejacych nog - mnie ominelo, ale patrz wyzej - prawdopodobnie albo dawka znieczulenia byla za mala, albo sie zle rozeszlo. Jak mnie polozna postanowila na podloge z lozka sprowadzic, zebym na stojaco parla, to kazala mezowi na mnie uwazac, bo moge nog nie czuc. A ja jak sarenka z lozka zeszlam ;) Wczesniej nie moglam przyjac innych pozycji niz lezace, pollezace na lozku, bo caly czas do ktg bylam podlaczona. Wiec od 9:10, kiedy przebili mi pecherz i odeszly mi wody, do 12:30, kiedy zaczela sie faza parta bylam "przykuta" do lozka. Pozniej jak wstalam to mialam co jakis czas ktg przykladane (w zasadzie pomiedzy kazdym skurczem, jak wrocilam z kuckow do pionu), zeby monitorowac tetno Mlodego.
Wiem, ze dziewczyny ze strefy, ktore rodzily w tym samym szpitalu co ja, parly prawie na siedzaco na lozku porodowym.
Ja bylam tylko mocno rozczarowana tym, ze przez tyle godzin nie pozwolono mi zejsc z lozka, zeby sobie np. wziac prysznic, czy pobujac sie na pilce. A tyle polozne na szkole rodzenia mowily o tych mozliwosciach. Tylko zadna nie wspomniala, ze po odejsciu wod szans na to juz raczej nie ma ;D A ze panu ordynatorowi/dyrektorowi szpitala zalezalo na szybkich porodach, to na obchodzie sam wlasnorecznie mi pecherz plodowy przebil, tlumaczac, ze musi zobaczyc jakie sa wody, bo porod juz dlugo trwa (pierwsze skurcze poczulam o 1:05). Mi sie tez juz nudzilo, wiec bardzo nie protestowalam ;) Po tym sie dopiero jazda zaczela ;)

goga

dzięki bogu, że mnie juz to wszystko ominie :)
W życiu niewiasty można rozróżnić siedem okresów: niemowlę,
dziewczynka, dziewczyna, młoda kobieta, młoda kobieta, młoda kobieta
i młoda kobieta. (G.B. Shaw)

zuzia

elizapj
ja miałam zzo i nie żałuje. po nim to zupełnie inna jakość życia!
dla mnie, mój poród, bez zzo byłby masakrą - u mnie wszystko było na wywołaniu, hektolikry oxy etc.

byłam nacinana i wolę nacięcie niż popękanie. nawet nie poczułam.

co do zzo i pozycji. u mnie nie ma rygoru. i po zzo próbowałam rodzić w innych pozycjach ale skonczyłam na leżącej bo tak było DLA MNIE najlepiej - w każdej innej pozycji nie czułam skurczy partych :)

nionczka

Jak ktos ma zdretwiale nogi przy zzo to znaczy,z e dostal za duza dawke. Dawka jest dobierana do wagi. Mozna poprosic o wiecej jesli naprawde bardzo boli. Odpowiednoia dawka sprawia, ze nie czujesz bolu, ale nie tracisz czucia. W szkole rodzenia mowili nam, zeby "negocjowac" dawke. Na poczatek dadza mniej i beda dopytywac co jakis czas co czujesz i jak czujesz. Polozna radzila nam starac sie znosic lekki ból (np. taki miesiaczkowy) a poprosic o wiecej kiedy bol staje sie nieznosny. Zeby nie przedobrzyc i nie starcic czucia. Bo wtedy trudno wspolpracowac a zzo spowalnia akcje porodowa. U mnie bylo dokladnie tak jak mowila. W pewnym momencie zzo tracilo na sile, ale ja nie poprosilam od razu o dokladke tylko sprobowalam wytrzymac. Kiedy doszlam do wniosku, ze moze sie zrobic nieciekawie zawolalam polozna i poprosilma o wiecej. To jest w koncu porod a nie wakacje i cos czuc trzeba, ale nie musi to byc rozdzierajacy i paralizujacy bol.

Co do pozycji... Hmmm. Jak masz zzo to nie poszalejesz. Nie pochodzisz, nie pohustasz sie na pilce, nie uklekniesz, ale tez tego nie ppotrzebujesz. ja rodzilam w pozycji pollezacej i bylo mi bardzo wygodnie.Nie wybralabym innej. Ostatnia rzecza o jakiej myslalam to siadanie, kucanie, etc. Te zmiany pozycji sa dobre i potrzebne kiedy czujesz bol i musisz sobie sama z nim radzic. Kiedy bolu nie czujesz nie chodzisz po scianach tylko czytasz ksiazke lub prowadzisz rozmowy z personelem, osoba, ktora ci towarzyszy, etc.
Guests are not allowed to view images in posts, please Register or Login

mobka

U mnie nie bylo z kim dawki negocjowac, anestezjolog przyszedl, dal znieczulenie, poczekal 10min i poszedl :D A mnie blalo baaaaardzo jak tak was czytam :D Skurcze parte byly tak wyczuwalne, ze nie mozna bylo sie im oprzec i trzeba bylo przec... mimo, ze rozwarcie mialam jeszcze nie pelne, to ledwo z partymi moglam wygrac - tu pomoglo troche oddychanie ze szkoly rodzenia, ale dlugo nie wytrzymalam ;D

marax

u nas w pl znieczulenie to co innego niz znieczulenie w Belgi ,Hiszpanii ,Niemczech itp /. U nas oddzial zatrudnia jednego anestezjologa i on nie ma czasu zeby siedziec przy rodzacej przez caly porod ani nawet byc do jej dyspozycji bo ona chce zmienic dawkę . Przychodzi anestezjolog daje dawke minimalna dopasowana do wagi i idzie dalej - wie ze przy takiej dawce nic nie powinno sie niebezpiecznego dziac .

nionczka

Ja nie jestem pewna czy ta osoba, ktora przyszla dac mi dokladke znieczulenia to byl anestezjolog czy nie. Wiem, ze u anestezjologa bylam na poczatku, tej co mi sie w plecy wbijala.  Wydaje mi sie, ze ta druga to byla polozna lub pielegniarka. Ale pewnosci nie mam.
Guests are not allowed to view images in posts, please Register or Login