cesarka? "pure nature"? znieczulenie?

Zaczęty przez vobi, 20 Maj 2008, 15:59:22

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

jo_miekka

Trudno. Cięcie też się wytrzyma.
Mam koleżankę, której "nie zdążyli naciąć" i neistety "pękła"... Nie do pozazdroszczenia...

marlen_ka

ja na razie ciązy nie planuję,ale sie przychylam do zdania zwierzątka, na pewno nie będę rodzić z mężem tylko z mamą. nie mam ochoty na to ,żeby mąż widział mnie w takim stanie.
mi szwagierka opowiadała, że dla niej gorsze od samego porodu były chwile spedzone juz na oddziale. nikt nie przejmował sie prywatnościa i intymnoscia leżących tam kobiet a na obchodach to zjawiała sie normalnie cała procesja. dla mnei to jest nie do pomyślenia żeby lekarzowi na obchodzie towarzyszył tabun stazystów, którzy zaglądają mi w krocze. a poza tym dla mnei okropne są warunki na oddziałach połozniczych, sale kilkuosobowe i wpuszczanie całych rodzin na odwiedziny na oddział. przecież umęczonej, zbolałej kobiecie po porodzie nalezy sie spokój prywatność i odpoczynek, a nie tabuny ludzi przychodzące na sale. wg mnie prawo do odwiedzin powinni mieć sami ojcowie dzieci. przecież reszta rodziny moze wytrzywać te kilka dni a nie przyłazic do szpitala. jak kobieta może w spokoju na takim oddziale nakarmic dziecko albo pójsc do łazienki.
nie wiem czy tak jest we wszystkich szpitalach, ale to ,co widziałam w ostrołęce mnie po prostu przeraziło i wiem że jeśli kiedyś bede miała rodzic to na pewno nie tam

kamu2

Cytat: konwalia w 20 Maj 2008, 21:45:55
Marax dużo zależy raczej od pozycji czy pęknie czy nie.
Moja koleżanka tak rodziła i miała dwa szwy. Po żadnym nacięciu nie założą tak mało.
Tu akurat się nie zgadzam moja koleżanka rodziła miesiąc temu i dokładnie ma tylko 2 szwy.
Co do nacinania to może nie u wszystkich jest to potrzebne ale np bratowa mojego męża została tak porozrywana że ja już wole żeby mnie cieli.Przecież i tak to robią na skurczu,my tego nie będziemy czuły.
prawdziwa kobieta jest jak herbata: mocna i gorąca, jak posłodzisz-słodka, jak nie posłodzisz to pij kurwa gorzką!

zuzia

Cytat: konwalia w 21 Maj 2008, 11:30:18
Dokładnie jo, tylko dla mnie naturalnie znaczy też bez cięcia tyłka, a z tym w szpitalach juz gorzej.

a co oni tacy chętni do tego?

mika

Cytat: zuzia w 21 Maj 2008, 12:41:20
Cytat: konwalia w 21 Maj 2008, 11:30:18
Dokładnie jo, tylko dla mnie naturalnie znaczy też bez cięcia tyłka, a z tym w szpitalach juz gorzej.

a co oni tacy chętni do tego?

ja słyszałam że baaardzo chętni, podobno w wawie tylko położne na żelaznej i na solcu bardzo "walczą" o krocze rodzącej

Kasia

no ja też słyszałam że tną prawie każdą :(

golinda

Cytat: marlen_ka w 21 Maj 2008, 12:35:19
mi szwagierka opowiadała, że dla niej gorsze od samego porodu były chwile spedzone juz na oddziale.

to chyba zależy gdzie się rodzi
ja nie mam koleżanek, które by nie miały osobnej sali podczas porodu
ok, trochę trzeba dopłacić, ale jeśli się na to żałuje pieniędzy to potem ciężko oczekiwać warunków jak w Ritzu
a tabunu stażystów są tylko chyba w szpitalach AM i decydując się na poród w takim szpitalu trzeba miec tego swiadomosc

zuzia

kurcze, to muszę zawczasu o to zadbać :) tzn. znaleść lekarza, który też będzie o to dbał :)

mika

Cytat: golinda w 21 Maj 2008, 13:01:18
Cytat: marlen_ka w 21 Maj 2008, 12:35:19
mi szwagierka opowiadała, że dla niej gorsze od samego porodu były chwile spedzone juz na oddziale.

to chyba zależy gdzie się rodzi
ja nie mam koleżanek, które by nie miały osobnej sali podczas porodu
ok, trochę trzeba dopłacić, ale jeśli się na to żałuje pieniędzy to potem ciężko oczekiwać warunków jak w Ritzu
a tabunu stażystów są tylko chyba w szpitalach AM i decydując się na poród w takim szpitalu trzeba miec tego swiadomosc

też jestem tego zdania... a jak jest w naszych szpitalach to same wiemy... niestety

jo_miekka

podczas porodu to tak, ale chodziło o sale po porodzie...

nionczka

Ja raczej napewno bede musiala byc z jeszcze jedna osoba w sali bo u nas prawie wszystkie pokoje sa dwojki i nie ma opcji doplacania. A do prywatnego szpitala rodzic nie poszlabym. Mi tez sie nie podobaja takie odwiedziny. Bylismy niedawno u kolezanki (ja nie chcialam, ale skoro inni szli to poszlam). Rodziny obojga w komplecie (ciotki, wujowie tez) staly tam caly dzien i nie dopuszczaly nikogo do nich. Bez sensu. Mnie na szczescie tabuny nie beda odwiedzac bo zadne z nas rodziny tutaj nie ma. Mam tylko nadzieje, ze nie trafi mi sie kolezanka cyganka bo tych to dopiero odwiedzaja tlumy. A moze przy odrobinie szczescia bede sama? Dodatkowo u nas ojciec moze byc z matka caly czas w szpitalu (nawet spac tam moze) i to przy dzieleniu pokoju tez jest jakies takie dziwne. Ba, wazne, zeby dziecko zdrowe bylo.
Guests are not allowed to view images in posts, please Register or Login

nionczka

A moj maz bedzie ze mna na 100%. Przy glowie :-) Z mama bym nie chciala rodzic. To mi sie dopiero dziwne wydaje. Co mama ma do mojej ciazy, mojego dziecka i mojego ciala?
Guests are not allowed to view images in posts, please Register or Login

zuzia

Cytat: nionczka w 21 Maj 2008, 13:16:47
A moj maz bedzie ze mna na 100%. Przy glowie :-) Z mama bym nie chciala rodzic. To mi sie dopiero dziwne wydaje. Co mama ma do mojej ciazy, mojego dziecka i mojego ciala?
ja też z mamą to jakoś nie bardzo.

golinda

Cytat: jo_miekka w 21 Maj 2008, 13:12:20
podczas porodu to tak, ale chodziło o sale po porodzie...

sale po porodzie można też mieć jednoosobową

a jeśli chodzi o nacinanie krocza, to jak nie natną to można się rozerwać z tego co wiem, a to 7 razy większa masakra
dlatego wolę póki co CC

golinda

#164
Cytat: zuzia w 21 Maj 2008, 13:22:11
Cytat: nionczka w 21 Maj 2008, 13:16:47
A moj maz bedzie ze mna na 100%. Przy glowie :-) Z mama bym nie chciala rodzic. To mi sie dopiero dziwne wydaje. Co mama ma do mojej ciazy, mojego dziecka i mojego ciala?

dla mnie to też jakieś dziwne.
ale nie słyszałam jeszcze od żadnego faceta, żeby była to dla niego miła chwila
część nabiera obrzydzenia do kobiety i nie ma ochoty na żadne zbliżenia - wcale się nie dziwię

no ale ja bez mojego męża nie czułabym się bezpiecznie


ja też z mamą to jakoś nie bardzo.

nionczka

#165
W ogole obecnosc mamy przy i po porodach srednio mi sie podoba. Ona wie wiecej niz biedny facet, ma wieksze doswiadcznie, etc i tak tego biedaka na drugi plan sie odsuwa. A dziecko to w koncu sprawa dwojga, nie tylko matki i babci. Napewno wazna jest pomoc i wsparcie ze strony mamy, ale nie powinno ono zastepowac wsparcia ojca. Moja mama wie co sie czuje przy porodzie i pewnie moglaby mi pomóc bardziej niz maz, ale dziecko jest jego. Jak bedzie trzeba to ja mu wszytsko wytlumacze, opisze. Zreszta on juz teraz mnie o wszystko pyta i chce koniecznie, zebym mu opisywala jak sie czuje, co znaczy, ze mam mdlosci i jak czuje, ze mi sie rozciaga macica. Rany, ja znowu odchodze od tematu... przepraszam :-)
Guests are not allowed to view images in posts, please Register or Login

kamu2

Mój mąż też będzie ze mną w trakcie porodu,przecież on nie będzie stał i patrzył między nogi tylko będzie stał koło mojej głowy i mnie wspierał.Przynajmniej tak opisywały nam to położne w szkole rodzenia.
Dziś jestem umówiona z położną i będziemy oglądać oddział położniczy i porodówkę.
Pokoje są u nas 1 i 2 os ale te które rodzą pierwszy raz zazwyczaj idą do 2 .To ma swoje plusy zawsze jedna drugiej będzie mogła coś podpowiedzieć.Co do odwiedzić to na szczęście jest limit osób,mogą być 2 osoby odwiedzające w pokoju.Ja już zapowiedziałam mojej mamie żeby przekazała ciotką i wujkom, dziadkom że odwiedziny dopiero na spokojnie w domu
prawdziwa kobieta jest jak herbata: mocna i gorąca, jak posłodzisz-słodka, jak nie posłodzisz to pij kurwa gorzką!

nionczka

Nam jeden kolega ostatnio opowiadal, ze bardzo mu sie podobalo na porodówce. Stal przy glowie i byl wsparciem dla dziewczyny. Nie gapil sie gdzie nie trzeba, nie chcial jej krepowac ani tez nie pociagalo go to. Potem na urodzenie lozyska, szycie, etc juz wyszedl i poszedl z pielegniarka wazyc i umyc synka. Jedna rzecz, na ktora sie skarzyl to to, ze widzial jak jego dziewczyna cierpi i nie mógl jej za bardzo pomóc.
Guests are not allowed to view images in posts, please Register or Login

mika

ja sobie też nie wyobrażam mojej mamy ze mną na porodówce

mayagaramond

z jednej strony chcialabym cc, ale to jak operacja, wiec czy ma sens samemu klasc sie pod noz? Przy naturalnym przeraza mnie naciecie, mozliwe pekniecie i ze w ogole z bolu wykituje.

Co do fot z porodowki. Widzialam kiedys takie zdjecia, dziecko juz bylo na zwenatrz, czyli na szczescie maz nie strzelal fleszem miedzy nogami, ale i zdjecia noworodka malo ciekawie wygladaly. Rozumiem, ze dla mamy jest to cos innego, ale dla postronnej osoby ogladanie takich zdjec to dosc wstrzasajace przezycie...
"Man muß nie verzweifeln, wenn einem etwas verloren geht, ein Mensch oder eine Freude oder ein Glück; es kommt alles noch herrlicher wieder. Was abfallen muß, fällt ab; was zu uns gehört, bleibt bei uns (...)"

zwierzatko_mojej_mamy

a ja niezaleznie od tego czy moja mama to neonatolog czy nie, to w tej chwili wole mame - ona moje kupy podcierala w dziecinstwie, a i tak u nas w domu kazdy kazdemu zupelnie przypadkiem wlazil do lazienki :D ,

a z mezem bede zamierzala jeszcze sie poseksic potem, a z mama raczej nie :D
nie twierdze, ze mezowie maja traume od razu po porodzie i nie zamierzaja juz nigdy dotknac zony, ale w tej chwili ja mam takie glupie wyobrazenie w glowie ;D
oprócz marzeń, warto też mieć wódkę


http://metryczki.pl/
www.annawilk.pl

Kasia

zwierzu masz rację :)

ja bym też nie chciała zobaczyć mojego N obs...ego
miałabym traumę na całe życie ;)

chociaż z drugiej strony chciałabm aby ktoś miał oka na zespół medyczny


no ale ja tak na 99% bedę miała CC czy tego chce czy nie ;)

golinda

różnie się zdarza
u mojej koleżanki dziecko zaplątało się w pępowinę i kazali mężowi podtrzymać jej nogi, bo była już tak zmęczona, że nie była w stanie sama ich utrzymać
więc chcąc nie chcąc wszystko widział
wcale nie jest tak, że mąż stoi przy głowie, czule się uśmiecha i mówi: "bądź dzielna, kochanie!"

raczej wyjdźcie z tej bajki ;)

jo_miekka

Ja nie wiem, czy chcę, żeby ktokowliek ze mną był. Pisałam już o tym kiedyś. Z bólem najlepiej sobie radzę sama. W ciemnościach i milczeniu.
Mój mąz mnie wkurza nawte jak mi jest niedobrze albo boli mnie brzuch, bo cały czas gada i doradza... Musiałabym mu usta zasznurować ;)

Kasia

jo_miekka ja mam podobnie

i powoem Wam że strasznie w takich momentach sie wkurzam że mieszkamy razem ;)
bo nie mam samotni do cierpienia ;)

nie mam jak pozwijać sie z bólu, postękać, pojęczeć itd ;)