Kredyty mieszkaniowe/hipoteczne

Zaczęty przez konwalia, 11 Kwi 2008, 10:46:41

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

konwalia

Dziewczyny, a wiecie coś o tbsach jakbym jedną chciała w ten sposób mieszkaniowo zabezpieczyć?

nionczka

Ja tez bym sie nie obrazila gdybym dostala mieszkanie, pieniadze na studia we Francji, etc. I uwazam, ze to jest naturalne i normalne, ze rodzice pomagaja jesli moga wlasnym dzieciom. Tylko niech potem te osoby zdaja sobie sprawe z tego, ze ich sukces zyciowy nie nalezy tylko do nich samych. I niech nie gadaja glupot, ze nigdy w zyciu nie wzielyby kredytu jak znajomi Konwalii.
Jesli ktos moze niech kupuje dziecko nawet dom, ale jak ktos sobie zyly wypruwa, zeby 30 letniemy pracujacemu dziecku cos dac to juz mi sie nie podoba.
Guests are not allowed to view images in posts, please Register or Login

nionczka

Cala moja wiedza (ograniczona do lektury prasy, nie ukrywam) o TBSach sklania mnie ku przeswiadczeniu,z e jest to lipa. Drogo a i tak nie bedzie Twoje. Ale nie wiem. Niech sie wypowiedza lepiej osoby z praktyczna znajomosci tematu.
Guests are not allowed to view images in posts, please Register or Login

zwierzatko_mojej_mamy

bylo juz gdzie o TBSach bo sie wypowiadala nerinea - ona posiada w tbsie - konwalia poszukaj
oprócz marzeń, warto też mieć wódkę


http://metryczki.pl/
www.annawilk.pl

Kasia

tbs NA RAZIE to taka droższa wersja spółdzielczych :(

płacisz niby 30% partycypacji ale na tą chwilę nie jesteś włascicielem

czynsze są cholernie drogie i NA RAZIOE nie ma możliwości ich wykupienia na własność


zalety
jak się człowiekowi "znudzi" partycypacje można odsprzedać z zyskiem, niezłym zyskiem :)

brawurka "kupiła" mieszkanie w TBSie

wiecej pożytecznych informacji znajdziesz na www.forumtbs.pl


Kasia

na tym forum TBS ludzie pracują nad tym aby postały przepisy umożliwiajace wykup mieszkań w TBSach

jak spółdzielcze można wykupować to i TBSiarze domagaja sie tego samego :)
wiec jest szansa że kiedyś beą to mieszkania własnościowe :)

może za dzień, rok a może nigdy

zuzia

zwierzatko_mojej_mamy,
a co jest z nerineą? bo zniknęła nam stąd :(

mayagaramond

Cytat: nionczka w 11 Kwi 2008, 12:43:34
I niech nie gadaja glupot, ze nigdy w zyciu nie wzielyby kredytu jak znajomi Konwalii.

Wydaje mi sie, ze kazdy poprostu ocenia wg. wlasnej sytuacji. Moja moze nie jest taka zla, bo mam co sprzedac, zeby dolozyc do mieszkania, tak abym nie musiala brac kredytu na 200 000, bo mnie na taki kredyt z mojej pensji poprostu nie stac. I tez ktos moze powiedziec, "latwo ci mowic", ale z drugiej strony wiekszosc moich znajomych podostawala dzialki od rodzicow. Rodzice nie sa bogaci, ale akurat odziedziczyli cos po swoich rodzicach.

Interesujace jest to jak rozwija sie rynek - okolice, ktory byly kiedys absolutnie nieatrakcyjna swietnie sie teraz sprzedaja albo pod budowe domow albo pod inwestycje (np. Zolwin pod wawa)

A z kolei moi tesciowie kupili dom w latach 70. w ladnej okolicy, ale skad mogli przewidziec, ze pojawia sie tam w latach 90. Russlanddeutsche i beda bajzel robic?
"Man muß nie verzweifeln, wenn einem etwas verloren geht, ein Mensch oder eine Freude oder ein Glück; es kommt alles noch herrlicher wieder. Was abfallen muß, fällt ab; was zu uns gehört, bleibt bei uns (...)"

vobi

#33
Cytat: nionczka w 11 Kwi 2008, 12:43:34
Ja tez bym sie nie obrazila gdybym dostala mieszkanie, pieniadze na studia we Francji, etc. I uwazam, ze to jest naturalne i normalne, ze rodzice pomagaja jesli moga wlasnym dzieciom.

To ja mam troche inne zdanie. Oplacanie studiow - ok, wiadomo ze (najczesciej) student sam sie nie moze utrzymac albo w najlepszym wypadku traci troche "zycia studenckiego" ;) Pomoc dzieciom w formie np. partycypowania w kosztach mieszkania - jesli rodzice maja takie mozliwosci ok. Ale kupowanie 30-to i wiecej letnim "dzieciom" mieszkan, samochodow i czego tam jeszcze - wg mnie to juz jest zalosne. Zwlaszcza dla tych dzieci. Sorry, ale w tym wieku ludzie zasadniczo sa juz  dorosli i utrzymuja sie sami. Powinni przynajmniej. Tak jak napisalam wczesniej, moze to wkrotce bedzie standard ze ludzie coraz pozniej sie usamodzielniaja (zwlaszcza faceci...) i ze prawie do starosci bazuja na rodzicach, ale mysle ze to jest chore...

riannka

Cytat: nionczka w 11 Kwi 2008, 11:20:05
Ja mam kredyt na 30 lat i spie spokojnie. Alternatywa bylo placenie tyle samo za wynajem. Nam nikt nie podarowal mieszkania ani finansowo nie pomógl wiec wybor byl prosty. Moglismy liczyc tylko na siebie czyli na kredyt.
Nie trzeba myslec co bedzie za 30 lat, ile bedziemy miec lat. Czas pokaze co z tego bedzie. Ja nie mysle, ze bede splacalo to mieszkanie prze 30 lat bo to jest tylko M3 i niedlugo bede chciala zmienic na wieksze, najchetniej w innym kraju. To zaden problem.
Dopóki jest zdrowie, milosc i praca, kredyt hipoteczny to pestka :-) A mój dlug na spolke z mezem wynosi w tym momencie 190 tys euro :-(

Ci znajomi, ktorzy mówia, ze nie wzieliby takiego kredytu gdzie mieszkaja? Jak rozwiazli ten problem? Dostali mieszkanie od rodziców, dziadków, kupili za gotówke? Wynajmuja? 

podpisuje ę się pod tymi słowami nionczki dokładnie obrazują moją sytuację piwko stawiam

mayagaramond

Nie wiem czy to zerowanie, przeciez jesli rodzicow stac na to (nie mowie o wypruwaniu zyl, zeby corka jezdzila BMW) to dlaczego nie? Chyba lepiej, zeby rodzice np. dali na mieszkanie lub do niego dolozyli (albo na nie pozyczyli) niz zeby dzieci braly kredyt na 30 lat i dorabialy bank.

"Man muß nie verzweifeln, wenn einem etwas verloren geht, ein Mensch oder eine Freude oder ein Glück; es kommt alles noch herrlicher wieder. Was abfallen muß, fällt ab; was zu uns gehört, bleibt bei uns (...)"

jo_miekka

Warto porównać nasze spojrzenie na tę sprawę i to, jakie zdanie mają sami Rodzice. Moi np. bardzo żałują, że nie mogli nam pomóc, nawet kupić mieszkanie na start. Nie są biedni, ale po prostu nie mają 400 tysięcy złotych do oddania, normalna sprawa. Łożyli na mnie przez lata studiów (stypedium i to, co gdzieś zarobiłam ich nie interesowało), wspierali w każdej sytuacji nie tylko materialnie. I tak jestem im potwornie wdzięczna.
Czy 30-letniego człowieka powinno byc stac już na mieskznaie? Hm, no tak, ale co gdy nie stać? To nei zawsze jest kwestia niezaradności życiowej. W Krakowie nawet kawalerka kosztuje bajońskie kwoty. Sorry, ale gdybym była sama, to mogłabym pomarzyć tylko o mieszkaniu! A co jeśli moje dziecko byłoby w takiej sytuacji a mnie byłoby powiedzmy stać na kupno dla niego? Nie zawahałabym się!

zwierzatko_mojej_mamy

jo_miekka i wlasnie przez ten pryzmat usiluje patrzec, jak mama mi teraz wyskakuje z dolozeniem sie do slubu ;) - jakbym przeciez ja miala core i miala z czego dolozyc, to bym chciala, zeby taki prezent od losu przyjela, a nie marudzila, ze "w zadnym wypadku"
oprócz marzeń, warto też mieć wódkę


http://metryczki.pl/
www.annawilk.pl

vobi

Moze to faktycznie kwestia wychowania, wlasnych doswiadczen itd. Moi rodzice sami usamodzielnili sie bardzo szybko (obydwoje juz przed 20-tka utrzymywali sie sami) i nie ukrywali nigdy, ze oczekuja ze my takze dosc szybko po szkole/studiach usamodzielnimy sie. Moze nie przed 20-tka, czasy sie troche zmienily ;) Pomoc przy remoncie itd. - jak najbardziej, zreszta czesc remontu w moim mieszkaniu oni finansowali. Nie sa bogaci, to pewnie tez ma wplyw na moje zdanie w tym temacie, ale mysle ze nawet gdyby mieli kasy jak przyslowiowego lodu, to nie zgodziliby sie zeby mi sfinansowac w 100% mieszkanie. W najlepszym wypadku byliby mocno zdegustowani.

eva_luna

my rowniez mamy kredyt na 30 lat, co wiecej 3razy go zwiekszalismy i zjada baardzo duzo, ale traktuje to jak czynsz- cos, co placi sie co miesiac i juz. Jak beda problemy to zawsze moge sprzedac (tyle, ze dalej bede miala gdzie mieszkac, bo mamy kredyt na 2 mieszkania) Ani chwili nie mielismy watpliwosci: brak kredyt czy wynajmowac.
A jak kogos stac na niebranie kredytu na 30 lat to pozazdroscic.....

mayagaramond

Moim zdaniem wyglada to tak - czy po zaplaceniu kredytu zostaje nam wystarczajaco pieniedzy na zycie? (na zycie, nie na wegetowanie)?




"Man muß nie verzweifeln, wenn einem etwas verloren geht, ein Mensch oder eine Freude oder ein Glück; es kommt alles noch herrlicher wieder. Was abfallen muß, fällt ab; was zu uns gehört, bleibt bei uns (...)"

Kasia

maya w moim przypadku

rata+czynsz+opłaty licznikowe jest mniejsza niż wynajem +opłaty


więc nie ma co dumać

byłabym idiotką aby przepłacać za wynajmowane mieszkanie, które nigdy nie będzie moje

wolę płacić mniej i wiedzieć że za te 30 lat bedę miała mieszkanie na własność

niż płacić za więcej wynajem i po 30 latach dalej płacić dużo za wynajem

mayagaramond

Cytat: Kasia w 11 Kwi 2008, 16:29:33
maya w moim przypadku
rata+czynsz+opłaty licznikowe jest mniejsza niż wynajem +opłaty
więc nie ma co dumać
byłabym idiotką aby przepłacać za wynajmowane mieszkanie, które nigdy nie będzie moje
wolę płacić mniej i wiedzieć że za te 30 lat bedę miała mieszkanie na własność
niż płacić za więcej wynajem i po 30 latach dalej płacić dużo za wynajem

w takiej sytuacji to masz racje. My za mieszkanie placimy 510€ z ogrzewaniem (ale na koniec roku przychodzi rozliczenie) do tego dochodzi prad. Gdybysmy wzieli kredy na powiedzmy 150 000€ to przy 5% oprocentowaniu i 20-letnim okresie splaty mielibysmy prawie 1000€ samego kredytu. Do tego doszlyby oplaty.
"Man muß nie verzweifeln, wenn einem etwas verloren geht, ein Mensch oder eine Freude oder ein Glück; es kommt alles noch herrlicher wieder. Was abfallen muß, fällt ab; was zu uns gehört, bleibt bei uns (...)"

zwierzatko_mojej_mamy

mayagaramond no cos za cos... Wy z kolei macie komfort tego, ze wynajmujecie i urzadzacie jak "swoje" - w kraku raczej to niemozliwe, bo wahania czynszow + opornosc wszelkich wynajmujacych do wprowadzania zmian jakichkolwiek w mieszkaniu wynajmowanym jest porazajaca - dopoki bym wynajmowala, to bym nie kupila ani jednej rzeczy jako "wlasne" - co roku przeprowadzka, przenoszenie mebli itp
oprócz marzeń, warto też mieć wódkę


http://metryczki.pl/
www.annawilk.pl

Kasia

maya w PL tak jest że koszty wynajmu NORMALNEGO mieszkania są dość wysokie

i raczej zawsze drożej to wychodzi niż kredyt

wynajem jest dobry "na chwilę" lub gdy ktoś nie ma zdolności kredytowej bo nie ma w pełni udokumentowanych dochodów

mayagaramond

Cytat: zwierzatko_mojej_mamy w 11 Kwi 2008, 17:09:14
mayagaramond no cos za cos... Wy z kolei macie komfort tego, ze wynajmujecie i urzadzacie jak "swoje" - w kraku raczej to niemozliwe, bo wahania czynszow + opornosc wszelkich wynajmujacych do wprowadzania zmian jakichkolwiek w mieszkaniu wynajmowanym jest porazajaca - dopoki bym wynajmowala, to bym nie kupila ani jednej rzeczy jako "wlasne" - co roku przeprowadzka, przenoszenie mebli itp

tu raczej nie ma urzadzonych mieszkan. Jesli cos jest to tylko kuchnia. Tak jest u nas, meble mamy swoje. Sciany moge sobie pomalowac i na wsciekly rozowy i na sraczkowaty, tylko wyprowadzajac sie musze mieszkanei doprowadzic do stanu poprzedniego. Sciany rozwalic nie moge, chyba ze za zgoda wlasciciela.

Za pare lat bardzo chcialabym miec swoje mieszkanie, ale rozgladac zaczne sie dopiero wtedy jak pozalatwiam sprawy w PL. Juz kilka miesiecy temu dzielilam skore na niedzwiedziu i zostalam baaaaaaardzo bolesnie rozczarowana...
"Man muß nie verzweifeln, wenn einem etwas verloren geht, ein Mensch oder eine Freude oder ein Glück; es kommt alles noch herrlicher wieder. Was abfallen muß, fällt ab; was zu uns gehört, bleibt bei uns (...)"

zuzia

Cytat: mayagaramond w 11 Kwi 2008, 17:17:16
Juz kilka miesiecy temu dzielilam skore na niedzwiedziu i zostalam baaaaaaardzo bolesnie rozczarowana...

czyli nic się w tej kwestii nie zmienilo? przytul przytul przytul

mayagaramond

Cytat: zuzia w 11 Kwi 2008, 18:12:18
Cytat: mayagaramond w 11 Kwi 2008, 17:17:16
Juz kilka miesiecy temu dzielilam skore na niedzwiedziu i zostalam baaaaaaardzo bolesnie rozczarowana...

czyli nic się w tej kwestii nie zmienilo? przytul przytul przytul

dzieki zuzia  przytul,  nic, nawet slowem o niczym nie wspomniala, jakby nic sie nie stalo...

zapraszam na wirtualne piwko :)

"Man muß nie verzweifeln, wenn einem etwas verloren geht, ein Mensch oder eine Freude oder ein Glück; es kommt alles noch herrlicher wieder. Was abfallen muß, fällt ab; was zu uns gehört, bleibt bei uns (...)"

wis

Mojego N poznałam w czerwcu 2007, w październiku mi się oświadczył a 27.12.2007 wprowadziliśmy się do mieszkania, które kupili nam teściowie... Nieduże (57mkw), 3 pokoje z kuchnią, w bloku z wielkiej płyty, ale własne i całkowicie wyposażone, chwała Bogu nad głową nie wisi nam kredyt, a póki co teściowie płacą nam czynsz i wodę.

foszek

Maya my zastrzeglismy sobie w umowie, ze mamy mozliwosc wplacenia rocznie sumy XXX ekstra, ktora bedzie nam automatycznie obnizyc sume pozostala do splacenia, a wiec i zmiejszac odsetki.
Dodatkowo po 10 latach, jezeli nas bedzie stac, splacic pozostala kwote jednorazowo, albo placic ja dalej przez nastepne lata, na nizszym % niewielkimi ratam, do max 30 lat.
W sumie jak sie zastanowilismy to za mieszkanie, wielkosc takiej jaka jest nam teraz potrzebna + hausgeld + liczniki + parking musielibysmy teraz placic jakies 300 € mniej niz za kredyt. Wiec po co napychac komus innemu kieszenie? My traktujemy ten domek jako inwestycje na starosc, jezeli emerytury nie beda nam starczac, bedzie co sprzedac i za co zyc.