Autor Wątek: Strefa emgirantek  (Przeczytany 15632 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

mayagaramond

Strefa emgirantek
« Odpowiedź #25 dnia: 03 Wrz 2007, 14:34:04 »
Cytat: "malutenka5"
Wiesz co, drożej jest mieszkanie wynajmować niż kupić :-> my w Krakowie wynajmujemy swoje mieszkanie za 2000 miesięcznie(i to jest blisko centrum, a takie same ceny są i na osiedlach na peryferiach). Chyba wolałabym wziąć kredyt hipoteczny i spłacac własne, niż wynajmować...


Wynajmowanie kojarzy mi sie z wyrzucaniem forsy za okno. Ale my na razie tez wynajmujemy. Myslimy o kupnie, ale ja musze pozalatwiac swoje sprawy w Polsce, zebysmy mogli cos ruszyc.

Kredyt, kredytem, ale jak parka zarabiaja razem 5000 zl, a mieszkanie kosztuje np. 600 000 zl, to ile oni beda to splacac? Chociaz banki juz oferuja kredyty na 50 lat...
"Man muß nie verzweifeln, wenn einem etwas verloren geht, ein Mensch oder eine Freude oder ein Glück; es kommt alles noch herrlicher wieder. Was abfallen muß, fällt ab; was zu uns gehört, bleibt bei uns (...)"

malutenka

Strefa emgirantek
« Odpowiedź #26 dnia: 03 Wrz 2007, 14:52:12 »
No  nasze mieszkanie w Krakowie zarabia na siebie, przynajmniej nie stoi puste. A za jakiś czas będzie miła niespodzianka w Polsce na koncie, bo tych pieniędzy nikt nie rusza :-D  Za to w Irlandii ceny mieszkań są obłędnie drogie, im bliżej stolicy, tym cena bardziej skacze... nie wiem kogo stać na wynajmowanie w Dublinie, to już lepiej wyprowadzić się poza i tam codziennie dojeźdżać do pracy.
To, w którym teraz mieszkamy trafiło się nam jak ślepej kurze ziarno- w kwietniu mieliśmy się do Athy wyprowadzać i pojechaliśmy czegoś szukać. Facet, który się z nami umówił oferował pokój w swoim domu za 300 euro miesięcznie, a w tym była wspólna z domownikami kuchnia i łazienka :-P i ja wlazłam do jakiejś agencji nieuchomości po drodze i znalazłam nasze za 400 miesięcznie :mrgreen: Dwa wielkie pokoje, w starym budownictwie, w dodatku na poddaszu, więc ma naturalne ogrzewanie od dachu :mrgreen: Minus ten, że mamy prąd na kartki, tak, jak czasem jest w UK, przed wyjazdem zapomnieliśmy doładować licznik i po powrocie rozmrożona lodówka zrobiła nam niemiłą niespodziankę :-P
I'm not a psychopath, Anderson, I'm a highly-functioning sociopath. Do your research.

elizapj

Strefa emgirantek
« Odpowiedź #27 dnia: 03 Wrz 2007, 15:06:36 »
zrobil sie niechcacy z naszego watku o emigracji watek o czynszach....Nie masz uprawnień, aby oglądać tę zawartość. Zarejestruj się lub Zaloguj
wracjac na tory
wiadomo ze ceny dyktuja w pewnym sencie decyzje gdzie sie mieszka. ale te ceny trzeba zawsze porownywac nie miedzy miastami, tylko jako % zarobkow. my w Ams placilismy za mieszkanie dokladnie 2x wiecej niz w Bcn, ale bylo ok bo byl duzo wiekszy dochod. i Hiszo choc piekna i do niej wzdychamy nadal nigdy nam nie wynagrodzi swoim pieknem, klimatem i imprezowaniem, tego ze nie zrealizowalibysmy sie tam pewnie zawodowo nigdy, a to na co by starczalo po splacie kosztow...nie wystarczaloby na realizacje innych wielkich pragnien.
a np jednym z naszych waznych pragnien na kt nie chcialabym musiec sie ograniczac to czeste wyjazdy to domu, czyli i do PL i do IT. bo jak juz pisalam, jedyne co naprawde powoduej ze emigracja jest dla mnie znosna i ze w zasadzie nie czuje sie jak emigrantka, to fakt ze moge byc czesto w domu.
Nie masz uprawnień, aby oglądać tę zawartość. Zarejestruj się lub ZalogujNie masz uprawnień, aby oglądać tę zawartość. Zarejestruj się lub Zaloguj

nionczka

Strefa emgirantek
« Odpowiedź #28 dnia: 03 Wrz 2007, 15:13:23 »
Ja bywam co najwyzej dwa razy w roku w Polsce. Niestety dla mnie to jest wyprawa bo nie mam bezposrednich polaczen i musze wydac najczesciej okolo 300 euro i jak lece przynajmniej na tydzien. Chcialabym mieszkac gdzies blizej albo przynajmniej w wielkim miescie.

Elizapj, ja tez mieszkalam w BCN i tez mam mile wspomnienia.  Nie masz uprawnień, aby oglądać tę zawartość. Zarejestruj się lub Zaloguj
Nie masz uprawnień, aby oglądać tę zawartość. Zarejestruj się lub Zaloguj

maroonbug

  • Gość
Strefa emgirantek
« Odpowiedź #29 dnia: 03 Wrz 2007, 16:03:48 »
witam Emigrantki! nigdy tak o sobie nie myslalam, bo zawsze myslalam ze wroce do Polski. jestem w Dublinie od trzech lat. konczylam tu studia, zrobilam kilka kursow, mam dobra prace, moje cv stalo sie calkiem imponujace dzieki mojemu przyjazdowi tutaj, stac mnie na to o czym w Polsce nawet nie myslalam w kategoriach dostepnosci, ale co z tego? od kiedy oddalam prace licencjacka i moja glowa nie jest juz zaprzatnieta nauka, nie moge tu wytrzymac. sa proste rzeczy, ktore zawsze dokuczaly ale sie je ignorowalo w imie wyzszych dobr, na przyklad fatalnej jakosci, sztuczne jedzenie, ciagly deszcz, wilgoc, przenikliwy wiatr i to szare niebo, ktore wisi nad tym krajem bez przerwy, tak nisko ze ma sie wrazenie ze brakuje powietrza, jakosc malusienkich, mokrych i zimnych mieszkan, za ktore trzeba placic za duzo. sa i sprawy bardziej skomplikowane jak relacje miedzyludzkie, Irlandczycy i wszystko co sie z nimi wiaze. to fajni ludzie, zadowoleni i usmiechnieci, nauczeni ze sie nie narzeka, ze zawsze jest sie milym, zainteresowanym, ze sie pyta druga osobe jak sie ona ma, az do znudzenia, i ze jakie ma plany na weekend, a po weekendzie co w ten weekend robila...ale roznic nie da sie ukryc. bo szlag mnie trafia jak sie mnie ludzie pytaja czy Polska jest juz w EU, gdzie jest w Europie dokladnie, czy to jest obok Szwecji, czy to ten kraj z ktorego pochodzi Swiety Mikolaj, czy mamy dostep do morza, czy rozumiemy rozyjski, czy to prawda ze wszystkie Polki sa latwe i mozna je miec za piwo...bo nie wiem co odpowiadac na takie pytania, czy kwestionowac istnienie Swietego Mikolaja w ogole czy tlumaczyc ze on nie z Polski... i nie wiem czy denerwowac sie tymi pytaniami bo czemu ci ludzie sa winni, jesli tutaj w wiadomosciach mowia co sie dzieje w zwiazku Angeliny Jolie z Bradem Pittem i kto odszedl z Big Brother w zeszlym tygodniu. i chociaz ciesze sie ogromnie ze tu bylam i ze tyle osiagnelam, i jestem wdzieczna ze mialam ta szanse, to nie potrafie nawet wyobrazic sobie kolejnego roku tutaj, nie mowiac juz o urodzeniu tu dziecka (gdzie na ostrym dyzurze czeka sie kilka godzin na przyjecie, a pierwszy oddzial polozniczy w Irlandii zbudowano w 1972) czy poslaniu go do szkoly (gdzie historia ogranicza sie do historii Irlandii i Wielkiej Brytanii i emigracji Irlandczykow do USA a literatura to tylko James Joyce i W.B. Yates.) Irlandii trzeba bylo 20 lat zeby stworzyc ta atmosfere konsumpcjonizmu, ktory napedza gospodarke jak nic innego. napompowana inwestycjami z zagranicy kwitnie, ifrastruktura jednak nie nadaza za rozwojem oczekiwan. w Polsce natomiat trzeba zbudowac demokracje zanim sie ten konsumpcjonizm pojawi, hulajacy i pewny, a to jeszcze troche potrwa. ale jak tak patrze na ten kraj, w ktorym PKB jest jedno z najwyzszych na swiecie, a mimo to ludzie zyja w mieszkaniach gdzie jest grzyb na scianach i placa za ten jeden pokoj z kuchnia 900 euro, gdzie do konca lat 70. nie bylo biezacej wody w 80% domostw w calym kraju, gdzie stolica ma dwie linie tramwajowe i gdzie 32% doroslych nie ma zadnych kwalifikacji, nawet szkoly sredniej, to usmiecham sie szeroko bo wiem ze Polska bedzie wielka. i ciesze sie ogromnie ze juz tak bardzo niedlugo wroce i bede narzekac jak to jest ciezko Nie masz uprawnień, aby oglądać tę zawartość. Zarejestruj się lub Zaloguj

malutenka

Strefa emgirantek
« Odpowiedź #30 dnia: 03 Wrz 2007, 16:20:57 »
Cytat: "maroonbug"
to nie potrafie nawet wyobrazic sobie kolejnego roku tutaj, nie mowiac juz o urodzeniu tu dziecka (gdzie na ostrym dyzurze czeka sie kilka godzin na przyjecie, a pierwszy oddzial polozniczy w Irlandii zbudowano w 1972)
A żeby iść do lekarza specjalisty trzeba najpierw zaliczyć praktykę rodzinną, zapłacić i dostać skierowanie...
maroonbug jak Ty wytrzymujesz w Dublinie, ja jestem tam tylko, jeśli wybieram się na lotnisko, a i to mnie zmęczy jak nie wiem co  Nie masz uprawnień, aby oglądać tę zawartość. Zarejestruj się lub Zaloguj

nionczka

Strefa emgirantek
« Odpowiedź #31 dnia: 03 Wrz 2007, 16:24:41 »
U nas tez do specjalisty musi mnie skierowac lekarz rodzinny, ale nie musze za niego placic. To prawda, ze w Irlandii nie ma ubezpieczen spolecznych? Mam w pracy koelzanke, ktora uciekla z Irlandii wlasnie z tego powodu. Bo mowila, ze jesli pracodawca nie chce placic ubezpieczenia nie placi i juz.

malutenka

Strefa emgirantek
« Odpowiedź #32 dnia: 03 Wrz 2007, 16:33:52 »
Za każdą wizytę u lekarza trzeba zapłacić... od 40 euro do góry  :-/ Nie ma społecznych ubezpieczeń. Jeszcze się wkurzyłam, bo porzebowałam skierowanie do ginekologa, a jakaś głupia rodzinna uparła się, że sama mnie z przypadłości wyleczy i wyleczyła... tak, że w Polsce się musiałam kurować.

maroonbug

  • Gość
Strefa emgirantek
« Odpowiedź #33 dnia: 03 Wrz 2007, 16:35:51 »
ojoj, ja juz tyle razy myslalam zeby stad spierdzielac i wynajac ladny domek z namiastka ogrodka, ale powiem szczerze, ze jak tak patrze na tych ludzi umeczonych w korkach jak ide do pracy badz z niej wracam, to wole w tym okropnym miescie mieszkac. i tak jest szaro, a przynajmniej mam kino pod nosem. w kinie spedzam wieksza czesc wolnego czasu. jakby nie padalo bez przerwy to skakalabym po gorach czesciej, bo z Dublina w pagorki blisko i to jest wielka zaleta tego miasta:)
z mrozacych krew w zylach historii o sluzbie zdrowia w Irlandii: po przyjezdzie do Dublina lat temu trzy, czulam sie dosyc niekomfortowo po kazdym posilku. po ktoryms z kolei poczulam sie na tyle niekomfortowo (puchnace w zastraszajacym tempie gardlo, czerwona wysypka, lzawiace oczy i nieopanowane kichanie) ze polecialam do szpitala na ER i mowie ze Nie masz uprawnień, aby oglądać tę zawartość. Zarejestruj się lub Zaloguj chyba, a juz na pewno jestem w szoku anafilaktycznym, bo puchne i ciezko mi oddychac, a mam alergie na barwniki i konserwanty i ze na pewno cos zjadlam sztucznego i musze szybko dostac zastrzyk. pani w okienku mnie zapytala: 1.Are You pregnant? Ja na to ze nie, nic mi nie wiadomo na ten temat. 2. Did you have an accident? Ja na to ze nie, wypadku nie mialam. No to ona, ze musze sie zapisac do lekarza ogolnego i on mnie skieruje do alergologa. Na to ja odeszlam i resztka sil i z urywanym oddechem, oraz juz puchnaca twarza i uszami, udalam sie do apteki gdzie poprosilam o antyhistaminki jakies, popilam to solidnie wapniem i przezylam. po kilku tygodniach metoda prob i bledow zawezilam liste zabojczych produktow do slynnego juz wsrod Polakow oblesnego chleba tostowego i juz go nie jem. przestalam nawet chorowac na grype, a byla to moja ulubiona choroba w Polsce i czesto sobie pozwalalam na nia, bo wiem ze i tak mnie tu nie wylecza...Nie masz uprawnień, aby oglądać tę zawartość. Zarejestruj się lub Zaloguj

[ Dodano: 03-09-2007, 16:44 ]
Cytat: "nionczka"
U nas tez do specjalisty musi mnie skierowac lekarz rodzinny, ale nie musze za niego placic. To prawda, ze w Irlandii nie ma ubezpieczen spolecznych? Mam w pracy koelzanke, ktora uciekla z Irlandii wlasnie z tego powodu. Bo mowila, ze jesli pracodawca nie chce placic ubezpieczenia nie placi i juz.


sa tylko prywatne firmy ubezpieczeniowe,  trzeba sie samemu zapisac i pracodawca wtedy odlicza z wyplaty jakas tam czesc i wplaca do ubezpieczyciela. (ja miesiecznie place 20 euro za to). w praktyce jednak wygldada to tak, ze za kazda wizyte (lekarz ogolny ok 50-60 euro, specjalista od 150 euro w gore, usuniecie zeba madrosci 350 euro) placi sie samemu a potem mozna zazadac zwrotu tych pieniedzy. czeka sie na to dlugo i zwracaja tylko czesc. faktem jest jednak ze wole palcic te 20 euro miesiecznie, bo pobyt w szpitalu tutaj to wydatek rzedu 800 euro za dzien i ubezpieczenie to pokrywa.

malutenka

Strefa emgirantek
« Odpowiedź #34 dnia: 03 Wrz 2007, 16:44:40 »
Cytat: "maroonbug"
zawezilam liste zabojczych produktow do slynnego juz wsrod Polakow oblesnego chleba tostowego i juz go nie jem.
i dlatego kupuję normalne bagietki w SV.
To wpadnij do mnie w jakiś weekend, pociąg masz, godzinka i będziesz Nie masz uprawnień, aby oglądać tę zawartość. Zarejestruj się lub Zaloguj zapraszam.

elizapj

Strefa emgirantek
« Odpowiedź #35 dnia: 03 Wrz 2007, 16:49:51 »
Marronbug,
mysle ze jak wrocisz to masz racje, bedziesz narzekac na PL hahaha. a ja chyba wole gloryfikowac kraj na odleglosc i narzekac na tubylcow (kimkolwiek oni by nie byli).
zawsze bedzie nas cos denerwowalo. mysle ze tylko osoby, kt nigdy nie wyjechaly ze swojego miejsca urodzenia (najlepiej jakiegos super niedostepnego dla swiata) nie narzekaja, bo nie moga porywnywac. bo znaja tylko to co widza w zasiegu reki i tylko jedna mentalnosc. i jej czesto nie kwestionuja. Ci kt dane bylo poznac rozne strony i rozne metody na zycie, moga patrzec na to jak na blogoslawienstwo, bo jesli podroze ksztalca, to emigracja daje ci doktorat z zycia:) nie bylabym tym kim jestem gdyby nie to moje wloczenie sie po swiecie. i choc wiem ze jak wroce to nigdy na 100% nie wtapie sie z powrotem do spoleczenstwa polskiego tak jak bym w nie bylo wtopiona bez wyjazdow. emigracja ma cos w sobie nieodwracalanego. jak utrata dziewictwa hahaha. jak raz sie wyjedzie i sie probuje zycia gdzie indziej nie wroci sie juz nigdy do patrzenie tylko z 1 punktu na swiat. kazde miejsce ma swoje zalety i wady. banal. mysle ze nie chodzi oto kt ma wiecej zalet, tylko jak te zalety kt ono ma sa dla nas wazne. czyli zalety wazone:)

ale piszesz o wielkosci polski w przyszlosci. nie wiem czy za naszego zycia to nastapi. a nawet jesli, moze wowczas bede za stara by z tej wielkosci polski korzystac. z reszta mi sie w warszawie wcale zle nie zylo! moj standard czesto sie na emigracji pogarszal:) ale chce by mnie bylo stac na wygodne zycie nie tylko w kraju, a wszedzie. a na takie pensje, nie musi czekac tylko polska...musza na nie czekac np wlasnie wlochy i hiszpania...a te sa w EU juz tak dawno....
wydaje mi sie ze my na pewno wrocimy i na pewno bedziemy szczesliwi,  z reszta gdy sie przeprowadzimy do kraju nie bedzie argumentem nasza pensja. wowczas priorytetem bedzie wlasnie polska szkola, jezyk i nasza kultura. i ile bysmy mieli stracic na materialnej jakosci zycie to stracimy, ale ja wiem ze to co damy dzieciom bedzie bezcenne:)

mayagaramond

Strefa emgirantek
« Odpowiedź #36 dnia: 03 Wrz 2007, 16:57:49 »
Cytat: "elizapj"
Marronbug,

ale piszesz o wielkosci polski w przyszlosci. nie wiem czy za naszego zycia to nastapi.


Obawiam sie, ze nie nastapi, bo jak na razie jak okiem siegnac brak kadry rzadzacej. A co do szkolnictwa, to nie chcialabym, by moje dzieci chodzily do szkoly, jesli ministrem oswiaty bedzie pan Giertych lub tez ktos jego pokroju...

maroonbug

  • Gość
Strefa emgirantek
« Odpowiedź #37 dnia: 03 Wrz 2007, 16:58:28 »
Cytat: "malutenka5"
Cytat: "maroonbug"
zawezilam liste zabojczych produktow do slynnego juz wsrod Polakow oblesnego chleba tostowego i juz go nie jem.
i dlatego kupuję normalne bagietki w SV.
To wpadnij do mnie w jakiś weekend, pociąg masz, godzinka i będziesz Nie masz uprawnień, aby oglądać tę zawartość. Zarejestruj się lub Zaloguj zapraszam.


no pewnie ze przyjade, mozesz mi wyslac namiary na email. moze nawet mojego Towarzysza Niedoli wyciagne, i bysmy na jaka herbatke czy cos mocniejszego sobie poszli. Bo na piwo tez jestem uczulona Nie masz uprawnień, aby oglądać tę zawartość. Zarejestruj się lub Zaloguj

elizapj

Strefa emgirantek
« Odpowiedź #38 dnia: 03 Wrz 2007, 17:01:26 »
boze nie strasz..giertycha usuneli...znowu jest w rzadzie?

maroonbug

  • Gość
Strefa emgirantek
« Odpowiedź #39 dnia: 03 Wrz 2007, 17:05:32 »
Cytat: "mayagaramond"
Cytat: "elizapj"
Marronbug,

ale piszesz o wielkosci polski w przyszlosci. nie wiem czy za naszego zycia to nastapi.


Obawiam sie, ze nie nastapi, bo jak na razie jak okiem siegnac brak kadry rzadzacej. A co do szkolnictwa, to nie chcialabym, by moje dzieci chodzily do szkoly, jesli ministrem oswiaty bedzie pan Giertych lub tez ktos jego pokroju...


pan Giertych juz ministrem edukacji nie jest Nie masz uprawnień, aby oglądać tę zawartość. Zarejestruj się lub Zaloguj cieszmy sie i radujmy. ja idealistka jestem wielka i choc pozytywizm w liceum przyprawial mnie o mdlosci i z trudnoscia przetrwalam te lektury, to praca u podstaw mnie juz nie razi. naprawde wierze ze warto i ze moze byc dobrze, szczegolnie jesli dzieki temu bede miec bliskich mi ludzi w rozsadnej odleglosci.
jesli jednak wroce i okaze sie to proba nie do zniesienia, to bede uciekac znowu. dla mnie to jest proste- jesli wyrzeczenie zwiazane z powrotem nie przyniesie nic z tego na co licze, to nie bede sie meczyc. tak samo jak nie chce sie juz dluzej meczyc tutaj. jeszcze osiem miesiacy temu pukalam sie w glowe jak mi znajomi sugerowali ze moze fajnie by bylo wrocic. teraz czuje ze chce sprobowac. granice otwarte- mozna sie z tobolami przemieszczac jak sie chce Nie masz uprawnień, aby oglądać tę zawartość. Zarejestruj się lub Zaloguj

[ Dodano: 03-09-2007, 17:09 ]
Cytat: "elizapj"
zawsze bedzie nas cos denerwowalo. mysle ze tylko osoby, kt nigdy nie wyjechaly ze swojego miejsca urodzenia (najlepiej jakiegos super niedostepnego dla swiata) nie narzekaja, bo nie moga porywnywac. bo znaja tylko to co widza w zasiegu reki i tylko jedna mentalnosc.

swieta prawda! prosty przyklad: Irlandczycy, z ktorymi utrzymuje kontakty towarzyskie i ci, ktorzy zawsze wydawali mi sie najbardziej interesujacy, maja za soba dlugoterminowe wyjazdy z IE, czy to na studia, czy do pracy, czy tylko kilkumiesieczne podroze.

adrianna79

  • Gość
Strefa emgirantek
« Odpowiedź #40 dnia: 03 Wrz 2007, 17:49:10 »
wiec drogie emigrantki, jakie miejsce/a proponujecie do przeprowadzki... my z mezem chcemy sie przeprowadzic do europy na kilka lat - jedyny problem to ten ze oboje nie znamy zadnych jezykow oprocz angielskiego (ja oczywisce polski :-)). co proponujecie, anglie, irlandie, szkocje..... oboje tez chcielibysmy pracowac w swoich zawodach - moj mlody manager w firmie komorkowej (vodafone w europie) ja w finansach (przygotowuje sie na cfa zeby podjac prace w jakims i-banku).

nionczka

Strefa emgirantek
« Odpowiedź #41 dnia: 03 Wrz 2007, 18:02:02 »
Mysle, ze skoro w gre wchodza tylko miejsca anglojezyczne mozecie sporbowac przeniesc sie po prostu gdzies. Jesli sie Wam spodoba zostaniecie, jesli nie zawsze mozecie porbowac w innym miejscu. Ja bym probowala w Londynie. Wasze zawody sa raczej z tych, ktore w Londynie sie przydaja. Poza tym Londyn jest blisko Polski, ma bezposrednie polaczenia lotnicze z Polska i cala Europa i wszystkie wygody wielkiego miasta (i wszytskie niewygody tez :-)). Glosuje za Londynem!

adrianna79

  • Gość
Strefa emgirantek
« Odpowiedź #42 dnia: 03 Wrz 2007, 18:09:43 »
przez 6 miesiecy dojezdzalam do pracy 160km dziennie do pracy, stojac w korkach i nawet po 3 godziny dziennie, wyjezdzajac do pracy nawet i o 5-tej zebym mogla dojechac w ciagu 40 minut, wiec duze miasto mnie nie przeraza... na pewno bedzie wiecej do roboty niz w zadufanym waszyngtonie, w ktorym i tak czujemy jak gdzies w indiach albo w ameryce poludniowej, bo wszyscy albo mowia po hindusku (w roznych dialektach) albo po hiszpansku...  i tylko czuc sos curry dookola...

podoba mi sie londyn ze wzgledu na tak dobre polaczenie z wroclawiem i jezeli potrzeba to i nawet blisko zeby sie przejechac samochodem do polski :-).

calla

Strefa emgirantek
« Odpowiedź #43 dnia: 03 Wrz 2007, 18:10:53 »
No to i na mnie kolej przyszla:)
Od 6 lat w Monachium, przyjechalam tutaj za moim ukochanym;)

Cytat: "nionczka"
Miedzy innymi nie chce, zeby moje dzieci musialy chodzic do hiszpanskiej szkoly publicznej ani tym bardziej nie prywatnej


Ja tez nie chce, zeby moje dzieci chodzily tutaj do szkoly. W klasach jest wiecej tureckich i innych ciemnych dzieci niz bialych/niemieckich. Jedyne rozwiazanie to przeniesc sie gdzies pod Monachium, gdzie nie ma ich tak duzo.
Wenn Dir das Leben eine Zitrone gibt, mach Limoncello Nie masz uprawnień, aby oglądać tę zawartość. Zarejestruj się lub Zaloguj

elizapj

Strefa emgirantek
« Odpowiedź #44 dnia: 03 Wrz 2007, 18:11:07 »
a ja za Warszawa:) lepsza pogoda niz w Londynie, ponadto wszystkie pelne 4 pory roku. Twoj Polski bedzie wiekszym atutem w Polsce niz poza Polska. szczerze mowiac Polski przydaje sie tlumaczom, przewodnikom, czasami w hotelarstwie....poza tym jest tak przydatny jak lacina:(((
a Twoj maz pozna dzieki temu Twoj kraj, i jak Wam bedzie zle to sie latwo przeniesiecie gdzies indziej.
nie polecam Ams, mimo ze tam teoretycznie polowa pracownikow jest expatami i nie zna lokalnego narzecza....ale to ograniczone zawody tak moga...i raczej zdecydowanie wyzsze stanowiska (np. takie z min 8lat dosw).

finanse fakt w londynie tylko....ale nie wiem, wiecej slysze zawsze narzekania na to miasto. pensje wysokie ale nie ma czasu ich wydawac, bo sie pracuje od 7 (otwarcie gield w azji czy cos), w nocy pada na nos po godzinnym korku do domu. slonca sie nie widzi nie dlatego ze jest pochmurno tylko ze sie jest w pracy gdy ono czasami swieci. taniej jest na w-end leciec do hiszp niz wyjsc na miasto w londynie....
no same superlatywy;)
ale niech sie wypowiedze ci co z 1ej reki wiedza. ja znam tylko opowiesci tych co z londuny uciekli (gl anglikow:)

nionczka

Strefa emgirantek
« Odpowiedź #45 dnia: 03 Wrz 2007, 18:11:34 »
A Irlandia odpada ze wzgledu na ubezpieczenie zdrowotne i poziom sluzby zdrowia.

maroonbug

  • Gość
Strefa emgirantek
« Odpowiedź #46 dnia: 03 Wrz 2007, 18:13:23 »
Cytat: "adrianna79"
wiec drogie emigrantki, jakie miejsce/a proponujecie do przeprowadzki... my z mezem chcemy sie przeprowadzic do europy na kilka lat - jedyny problem to ten ze oboje nie znamy zadnych jezykow oprocz angielskiego (ja oczywisce polski :-)). co proponujecie, anglie, irlandie, szkocje..... oboje tez chcielibysmy pracowac w swoich zawodach - moj mlody manager w firmie komorkowej (vodafone w europie) ja w finansach (przygotowuje sie na cfa zeby podjac prace w jakims i-banku).


szwajcarie lub luksemburg proponuje. mozna tam zyc tylko z angielskim (znam kilku irlandczykow, ktorzy sie tam przeniesli tylko z angielskim i sobie chwala)- centrum Europy, mozna zwiedzac do woli. w luksemburgu przysluguje pracownikom minimum 35 dni wakacji:) w szwajcarii zarobki sa cudne.
powiem Ci ze z CFA mozesz startowac do top zawodow w finansach, tez rozwazam ten krok Nie masz uprawnień, aby oglądać tę zawartość. Zarejestruj się lub Zaloguj
co do Irlandii, to powiem, ze prace (dobra) znajdziecie bez problemow, mieszkania sa niestety kiepskie, warto poszukac czegos nowego do wynajecia(ciezko trafic, ale wytrwalosc sie oplaca) zeby miec mily kacik. nie polecam zakupu nieruchomosci- sa bardzo drogie, poza tym rynek sie chwieje i lada moment ceny poleca w dol. pogoda wiadomo jaka Nie masz uprawnień, aby oglądać tę zawartość. Zarejestruj się lub Zaloguj zalezy tez co lubicie i co chcecie. Irlandia to jest super kraj jesli czlowiek chce sie zabawic, poimprezowac i poznac wielu ludzi. jesli chodzi o zakladanie rodziny na przyklad to nie polecam, ze wzgledu na kiepska sluzbe zdrowia (nie obsluge, ale stan szpitali i stan techniczny sprzetu), slaba opieke spoleczna i nieziemskie ceny zlobkow, przedszkoli i opiekunek.

calla

Strefa emgirantek
« Odpowiedź #47 dnia: 03 Wrz 2007, 18:15:10 »
Cytat: "foszek"
Na przeciwko swojego mieszkania mam niemieckie gimnazjum w ktorym na przerwach najczesciej slyszy sie mlodziez mowiaca po ... turecku :-)
Zreszta strasznie duzo tu obcokrajowcow, nie tylko Polakow, Turkow ale i masa ciemnoskorych. Czasami mam wrazenie ze wiecej tu "obcych" nie rodowitych Niemcow.


We Frankfurcie bylam 2 lata temu i taki widok nie rzucil mi sie w oczy. Tydzien temu z Frankfurtu wrocili moi znajomi i powiedzieli dokladnie to samo co Ty. Na dodatek mojemu znajomemu ukradli (przypiety) rower.
W Manachium jest znacznie spokojniej i bezpieczniej.

nionczka

Strefa emgirantek
« Odpowiedź #48 dnia: 03 Wrz 2007, 18:16:33 »
LUksemburg NIGDY w zyciu! Tam mieszka moja siostra i gorszego grajdola w zyciu nie widzialam. Ladne to jest, ale na pocztowkach. Dobijajace miejsce pelne snobów a zycie na ulicach konczy sie o 18.

Szwajcaria mi sie podoba, ale nie slyszalam jeszcze pozytywnych opinii na temat Szwajcarów (rasisici, etc). Genewa jest ponoc bardziej europejskim (w sensie otwartym) miastem, ale jest francuskojezyczna.

elizapj

Strefa emgirantek
« Odpowiedź #49 dnia: 03 Wrz 2007, 18:22:43 »
z luksemburga tez znam tylko takich co uciekli hahahaha i akurat sami wlosi.
kolega dostal sie do pracy w komisji europjeskiej ale na stanowisko w lux i musial wziac bo by przepadla okazja. ale co w-end byl w bxl!!! celem zaspokojenia potrzeb rozrywki!!! nie mogl zniesc. przeniosl sie przy pierwszej okazji.
wszyscy mowia ze pieknie i ladnie ale NUDNO!!! nieodwytrzymania.

w szwajcarii nieziemsko trudno o pozwolenie na prace. nawet jak Cie sle firma:( z reszta pisze to otwarcie przy wiekszosci ofert, ze pierwszesnto maja obywatele lub ci kt juz maja pozwolenie.
ale ja rowniez ba wzdycham do tego kraju. bo uwielbiam gory i spokoj...a tam podobno wlepiaja mandaty jak sie krzyczy na ulicy. ale chyba nie bedzie mi dane:(