"Czy wszystko jest tak jak wymarzyłas..?"

Zaczęty przez rubin04, 06 Lip 2008, 22:49:32

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

rubin04

Dziś mijają trzy tygodnie od dnia ślubu.
A było to tak...

Moja mama jak wychodziła za mąż miała wesele w ogrodzie, więc jak byłam mała powiedziałam sobie że ja też chce mieć w ogrodzie... Babcie obiecały wymodlić pogodę wedle potrzeb.
Długo to zeszło zanim znalazł się taki co i mnie i wesele w ogrodzie zechciał..

Ale kiedy juz się znalazł, to uparłam się na jeden jedyny zespół, i zeszło mi prawie 3 miesiące na negocjacjach z nimi.. Ale warto było.

Potem wymyśliłam piwonie... Dziadek, brat dziadka, znajomi działkowicze od stryjka - wszyscy pielęgnowali piwonie, osłaniali od słońca by za szybko się nie rozwinęły, potem widząc ze nic ich nie powstrzyma przed przekwitnięciem, to w desperacji piwonie zostały ścięte i schowane do lodówki. Ale potem próbna partia niechętnie poddawała się odhibernowaniu.. No i machnęłam na piwonie ręką uznawszy, ze to przecież czysta fanaberia i nie od nich moje szczęście zależy..
Zamówiłam różowe goździki. Mój M. jak się o tym dowiedział: "goździki..? jak dla mnie to one są dobre ale na imieniny do cioci.."
Siedziałam więc w pracy i pisząc jakiś tak raport pomyślałam o okresie wegetacyjnym na Dolnym Śląsku i naszła mnie taka myśl, że to ze piwonie przekwitły u nas nie znaczy że w całej Polsce... Siła googla zaprowadziła mnie pod Skierniewice do Gospodarstwa Ogrodniczego. Panią właścicielkę jakoś namówiłam na wysłanie 80 szt. piwonii kurierem, panią z kwiaciarni poinformowałam że zmiana planów i że jednak piwonie dostarczę tylko w nieco większej ilości..

W piątek rano pojechałam do kwiaciarni zobaczyć moje piwonie, potem kupiłam kwiaty do kościoła na giełdzie kwiatowej, kupiłam dekoracje na salę, zrobiłam odbitki do zdjęć na prezent dla rodziców, kupiłam ramki do tych zdjęć, mama odebrała sukienkę, zrobiłam paznokcie u rąk, u nóg, zawiozłam kwiaty - te na bukiety przy ławkach i na auto do bukietu (bo to wszystko było własnymi siłami robione) - do teściowej, potem pojechaliśmy na spowiedź do Oławy (dzięki INKA!), potem odebrałam bukiety, zawiozłam je do bratowej by je rano w sobotę powiesiła przy ławkach, i nie wiem co jeszcze robiłam ale dziś zastanawiam się jak to wszystko zdążyłam zrobić skoro ten dzień,  tak jak wszystkie inne - miał tylko 24 godziny.

Poszłam spać chyba przed 2 w nocy, wiec spałam bardzo dobrze.

W sobotę rano o 9:00 pojechałam po Księgę Gości bo w piątek w nocy stwierdziłam ze chciała bym mieć taką... Potem pojechałam jeszcze raz zrobić odbitki do zdjęć bo uznałam ze inny format byłby lepszy.. Potem na salę do ogrodu by pokazać przyjaciołom jaką mam wizję dekoracji. Pomogłam im chwile, i pojechałam po kwiatka do włosów, do fryzjera, na makijaż (w tym samy miejscu). Fryzurę zrobiłam inną niż próbna (fatalny i słynny juz "ni koczek ni loczek").

Jak miałam juz fryzurę, makijaż to popatrzyłam w lustro i.. miałam łzy w oczach bo poczułam się piękna. Niech będzie że to próżne, ale tak właśnie poczułam... Ucałowałam fryzjerkę i makijazystkę. Cudowne osoby z pasją tego co robią.

Potem poszłam do kwiaciarni bo była obok fryzjera więc uznaliśmy z Michałem że logistycznie tak będzie lepiej i historie z tym, ze on przyjeżdża z bukietem możemy sobie spokojnie odpuścić..

Pod kwiaciarnią czekała na mnie przyjaciółka - Olga z Syberii, bo przyszła z sali kiedy skończyli wieszać dekoracje. Okazało sie że na bukiet musze chwilę poczekać, bo byłam i tak przed czasem. pomyślałam wtedy że zrobię bukiet dla mojej bratanicy Natalii z tych piwonii, których było przecież mnóstwo. Ułożyłam wiec bukiet, poprosiłam panią kwiaciarkę o związanie, zostawiłam jej pozostałe piwonie i pojechałam do rodziców.

Po drodze zadzwonił mój brat by mi powiedzieć że wyszła afera z figurką marcepanową na tort. Tato odebrał ja od jednego cukiernika, wiózł ja do drugiego co potem tort na salę dostarczał. I u tego drugiego cukiernika Fionie kawałek sukienki się ukruszył, wiec cukiernik chciał to naprawić i... popsuł brew Shrecka. Jak chciał naprawić brew, to mokra ręka dotknął oka Shrecka i... Shreck miał juz bielmo na oku... Tato zabrał więc figurkę i spowrotem pojechał do pierwszego cukiernika by to on naprawił wszystko :) A ja...  a ja roześmiałam się na to wszystko serdecznie....
Jadąc do rodziców zaczął padać deszcz.. A ja dalej się uśmiechałam powtarzając z Olga  "eto na scastie!" czyli że to na szczęście, bo w Rosji deszcz w dzień ślubu to dobry znak, bo deszcz budzi nowe życie...

U rodziców ubrałam się, przyjechał M. i ubierał sie w drugim pokoju. Ubierając się zobaczyłam bukiet swój obok tego, który dałam bratanicy i... zapytałam Natalie czy by się nie zamieniła.. Kochane dziecko zamieniło się bez problemu więc poszłam do ślubu z bukietem własnej produkcji :)

Gotowa zeszłam na dół, gdzie mieszkają dziadkowie. Czekał tam na mnie Michał i cała rodzina i zrobiło się tak... wzruszająco..  Podeszłam więc szybko do M. wtuliłam się w niego i jakoś odbyło sie błogosławieństwo, choć bez klękania i całowania krzyża.

Pojechalimśy do kościoła, pod kościołem moja bratanica stwierdziła ze ona będzie iść przede mną wiec miałam tak trochę ": hollywoodzko".

Przy przysiędze przez moment głos mi zadrżał więc M. tak mi ścisnął dłoń że momentalnie wróciłam do formy...
Istnieją pomówienia jakobym się śmiała podczas przysięgi, ale to było wzruszenie.. co tłumaczyłam potem prawie wszystkim gościom.

A potem było juz wesele w ogrodzie, pierwszy taniec poprzedzony opowieścią Michała o naszym poznaniu się. Na koniec przemówienia M. wytłumaczył gościom, ze nasze tańczenie pierwszego tańca jest silnie uzależnione od ich wsparcia nas na parkiecie.. Wiec tańczyć zaczęliśmy dopiero jak inni wyszli na parkiet, choć na początku chyba nikt nie wierzył ze bez innych nie zaczniemy :)

Potem była jeszcze niespodzianka od mojej bratanicy, która dogadała się z córką mojej koleżanki i zaśpiewały nam piosenkę - coś o różach i jakiś zwierzątkach, a puenta "jak ta czerwona zakwitnie, będziesz moja żoną" Łzy miałam w oczach..

Potem poszliśmy "za płot" zrobić kilka zdjęć. Podczas pobytu w parku podeszła do mnie jakaś dziewczynka co z psem spacerowała i nic nie mówiąc podała mi kwiatek.. No nawet M. sie wtedy oczy zaszkliły. Piękne i wzruszające to było..

Oczepiny były wg planu minimum - rzuciłam bukiet, M. rzucił krawat..

I potem tańce, tańce... I okazało sie że mój nietańczący nigdy mąż tańczył ze mną tej nocy jak juz pewnie nigdy ;) I ja tańczyłam pierwszy raz w życiu tak, jak zawsze o tym marzyłam - nie myśląc o tym ze nie umiem, ze wszyscy patrzą.. Tańczyłam i czułam sie jakbym była najlepszą tancerką.. M. kilka dni później powiedział, że wyglądając tak jak wyglądałam nie musiałabym nawet wcale umieć tańczyć, bo to nie miało znaczenia, kiedy TAK sie wyglądało..
Wzruszył mnie tym komplementem...

Po północy tańczyłam juz boso, zresztą nie tylko ja..
Nad ranem kolega z pracy "wręczył" mi dodatkowy prezent dając mini-koncert przy pianinie, grając moje dwa ulubione utwory z filmu "Fortepian", których nauczył się specjalnie dla mnie.

Wychodząc nad ranem z sali, po drugiej stronie ulicy jacyś chłopcy skandowali pieśni kibiców, a gdy nas zobaczyli przystanęli i  zaczęli krzyczeć "niech żyje młoda para.." Podarowaliśmy im wódkę a ja znów miałam łzy w oczach..

Wróciłam do domu, umyłam moje czarne stopy, które jak stwierdziłam następnego dnia - mimo mycia nadal były czarne.. Dopiero pumeks  przywrócił im koloryt. Nad ranem zdjęłam też moje kolczyki z pereł i podarowałam je Oldze - przyjaciółce, która jechała ponad 7 tysięcy kilometrów na mój ślub, by przywieźć mi kawałek Syberii - miejsca tak dla mnie ważnego.. Mam nadzieję że kiedyś założy je na swój ślub.

Cały ten dzień chyba najlepiej podsumowuje pytanie Olgi, która gdzieś po północy zapytała mnie "Czy wszystko jest tak jak wymarzyłaś..?"
A ja poczułam aż po końce palców, że wszystko krzyczy we mnie  "tak.."



EPILOG
W niedzielę rano maż po przepudzieniu:
"...ej, no wczoraj wyglądałaś jakos inaczej..."   lol

ZDJĘCIA:

chętnie udostępnie ale na priv :)


Guests are not allowed to view images in posts, please Register or Login
  Guests are not allowed to view images in posts, please Register or Login

konwalia

Suuuper :)
I mamy taką samą bransoletkę  lol

salsa

RUBIN, ależ piękny opis.
wzruszyłam się czytając . BArdzo się cieszę, że było tak, jak sobie wymarzyłaś:)

o co Chodzi z Syberią?

a poza tym jesteś przepiękną kobieta, a nie tylko panną młodą:)

MOje gratulacje:) i uściski dla Ciebie oraz osobistego małżonka

Guests are not allowed to view images in posts, please Register or Login

Guests are not allowed to view images in posts, please Register or Login

Guests are not allowed to view images in posts, please Register or Login

mąż mężem ale życie prywatne trzeba mieć ;)

jo_miekka

rubin04 przewspaniale! jesteś piękna, mądra i masz talent!

rubin04

Salsa - Syberia to takie moje miejsce gdzie jakby kiedyś coś, to tam własnie będę uciekac :)
Choc w kontekscie ostatnich 3 lat nie wybieram się nigdzie :)
Ale to takie moje miejsce na Ziemi...
Guests are not allowed to view images in posts, please Register or Login
  Guests are not allowed to view images in posts, please Register or Login

mayagaramond

Przeeeeeeeeeepieknie wygladalas!

Rozowy bukiet rewelacyjny (jako ze sama mialam rozowy to pewnie stronnicza jestem ;) )

co do stop - ja tez wygladalam jakbym z kamieniolomu wyszla a nie z wesela ;) Ale jak sie dobrze bawilam ;)

"Man muß nie verzweifeln, wenn einem etwas verloren geht, ein Mensch oder eine Freude oder ein Glück; es kommt alles noch herrlicher wieder. Was abfallen muß, fällt ab; was zu uns gehört, bleibt bei uns (...)"

rubin04

Maya - no najlepsze ze idąc spac rano myślałam że ja je dobrze wymyłam :) Ale rano doznałam szoku z jak brudnymi nogami spałam :)
Guests are not allowed to view images in posts, please Register or Login
  Guests are not allowed to view images in posts, please Register or Login

rubin04

JO, Salsa, Maya, Konwalia - dzięki :) Miło usłyszeć ze jest sie pikną i jeszcze ten talent.. ech..poleje Wam!
Guests are not allowed to view images in posts, please Register or Login
  Guests are not allowed to view images in posts, please Register or Login

jo_miekka

Rubin, piękne zdjęcia w pocałunkach i w tańcu! No cudnie, po prostu cudnie!
Obyście żeglowali ze sobą całe życie bezpiecznie i pięknie!

wrobelek0403

rubin, cudny opis i taki wzruszający  brawo brawo brawo brawo brawo brawo

wyglądaliście super, jeszcze raz wszystkiego najlepszego  :flowers: :flowers:   :love:
Za dwadzieścia lat bar­dziej będziesz żałował te­go, cze­go nie zro­biłeś, niż te­go, co zro­biłeś. Więc od­wiąż li­ny, opuść bez­pie­czną przys­tań. Złap w żag­le pomyślne wiat­ry. Podróżuj, śnij, odkrywaj. /M.Twain/
Guests are not allowed to view images in posts, please Register or Login

spragnienie

rubinku
pięknie
i taki wzruszający opis  :'(

wyglądałąś super, taka opalona i odpicowana
fajowa bransoletka  :)

wszystkego dobrego   :flowers:

goga

Rubinku - właśnie skończyłam oglądać i nasuwa się tylk jedno - pięknie pięknie pięknie - tacy radośni i uśmiechnięci na każdym zdjęciu... a Ty - przepiękna Panna Młoda, opis super,  a to zdjęcie jest świetne - to filuterne spojrzenie :):)

http://picasaweb.google.com/agnieszka.widawska/Zaslubiny/photo?authkey=wbAm2TV-dZs#5219987402996847122
W życiu niewiasty można rozróżnić siedem okresów: niemowlę,
dziewczynka, dziewczyna, młoda kobieta, młoda kobieta, młoda kobieta
i młoda kobieta. (G.B. Shaw)

rubin04

Goga - sa tacy którrzy twierdzą ze na tym zdjeciu kokietuję księdza hihi...
Guests are not allowed to view images in posts, please Register or Login
  Guests are not allowed to view images in posts, please Register or Login

sputnik_sweetheart

Rubin,pięknie,pięknie,pięknie!!!! gratuluję, sciskam Piękna :)

goga

rubin04 cóż..... nie będę z nimi polemizować  ;D ;D ;D ;D zresztą każdy facet nawet w sutannie z przyjemnością obejrzał TAKA PM :)
W życiu niewiasty można rozróżnić siedem okresów: niemowlę,
dziewczynka, dziewczyna, młoda kobieta, młoda kobieta, młoda kobieta
i młoda kobieta. (G.B. Shaw)

martos82

Rubin długo kazałaś czekać na swoją relację, ale warto było. Pięknie wszystko opisałaś.

Piwonie to był strzał w dziesiątkę!!!

Wszystkiego dobrego dla Was na nowej drodze życia.
Guests are not allowed to view images in posts, please Register or Login

rubin04

Guests are not allowed to view images in posts, please Register or Login
  Guests are not allowed to view images in posts, please Register or Login


martos82

O tak - te calusne sa piekne, az ciarki przechodza.
Guests are not allowed to view images in posts, please Register or Login

wredotka

no opis bosssski :) i te piwonie. cud miod malina :)

inkageo

Imagine there is no hate

dzidzia101

Rubinku-pieknie  :)
Opis wzruszajacy, az mi sie lezka zakrecila  :'(
I zdjecia super,
Tacy szczesliwi i usmiechnieci  :love: :love: :love:
Chociaz w kosciele to powazna bylas  ;)

Zeby cale zycie przeplynelo Wam tak, jak sobie wymarzycie :) :)
Guests are not allowed to view images in posts, please Register or Login

rubin04

#22
Martos, wredotka,, Dzidzia, Inka - dzięki! Polałam!

A ten skwerek to tam przy fosie, obok USC, zaraz przy Casablance - my dosłownie wyszliśmy za płot :)
Guests are not allowed to view images in posts, please Register or Login
  Guests are not allowed to view images in posts, please Register or Login

zuzia

rubin, pięknie.
ja też chcę takie kolczyki!!!

miracle8512

Uwielbiam czytać realcje ślubne i ogladać zdjecia z tego wyjątkowego dnia :) Strasznie mnie to wzrusza. Bardzo podobał mi się Twój opis. Pieknie wygladałaś, te piwonie przepiękne i ten ich kolor. Gratulacje!!!